Rośnie napięcie w Cieśninie Tajwańskiej. Obie strony testują rakiety

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 września 2020, 12:15
Stolica Tajwanu - Taipei
<p>Stolica Tajwanu - Taipei</p>/ShutterStock
Tajwan przeprowadził w czwartek testy rakiet i zamierza kontynuować je w piątek. W odpowiedzi chińska armia opublikowała nagranie swojej próby rakietowej – podał dziennik „South China Morning Post”, wpisując to w narastające napięcia w Cieśninie Tajwańskiej.

W ostatnich tygodniach samoloty wojskowe chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW) wielokrotnie naruszały strefę identyfikacji obrony powietrznej Tajwanu, zmuszając tajwańskie lotnictwo do podrywania własnych myśliwców – informowały władze w Tajpej.

Narodowy Instytut Nauki i Techniki Czung-Szan (NCSIST), największa firma projektująca broń na Tajwanie, ogłosił plany wystrzelenia w czwartek i piątek rakiet z powiatu Taitung na wschodzie i z bazy wojskowej Jiupeng na południu wyspy.

Instytut nie podał, jakie konkretnie rakiety są testowane, ale według komentatorów mogą to być pociski ziemia-powietrze typu Tien Kung-3, opracowane z myślą o zestrzeliwaniu pocisków odpalanych z Chin kontynentalnych, lub przeciwokrętowe pociski typu Hsiung Feng III – podał „SCMP”.

Tajwańska agencja prasowa CNA zwraca uwagę, że w pobliżu zachodniego wybrzeża Tajwanu od 18 września przebywa chiński okręt zwiadowczy. Znajduje się on jednak poza strefą przyległą sięgającą 24 mile morskie od wybrzeża, więc Tajwan może jedynie go monitorować.

Chińska armia opublikowała w piątek nagranie przedstawiające swoją własną niedawną próbę rakietową. Państwowe media przekazały, że wystrzelono co najmniej 10 pocisków balistycznych ziemia-ziemia typu Dongfeng-11A. Według „SCMP” publikacja nagrania była najwyraźniej odpowiedzią na testy przeprowadzone na Tajwanie.

Napięcia w Cieśninie Tajwańskiej rosną, a Pekin, Waszyngton i Tajpej wzmacniają swoją obecność wojskową w regionie Morza Południowochińskiego. Intensyfikacja manewrów wywołuje wśród ekspertów i polityków obawy, że jakiekolwiek nieporozumienie może doprowadzić do niezamierzonych incydentów – ocenia hongkoński dziennik.

Komunistyczne władze ChRL uznają demokratycznie rządzony Tajwan za zbuntowaną prowincję i nigdy nie wykluczyły możliwości użycia siły, by przejąć nad nim kontrolę. Ostro krytykowały również wszelkie urzędowe kontakty Tajwanu ze Stanami Zjednoczonymi, w tym niedawną wizytę wysokiego rangą przedstawiciela Departamentu Stanu USA w Tajpej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj