Jak podała szefowa wenezuelskiej państwowej komisji wyborczej Indira Alfonzo, kandydaci partii Maduro otrzymali 67,7 proc. z 5,2 mln oddanych głosów, zaś frekwencja wyniosła 31 proc. Tym samym PSUV przejął kontrolę nad Zgromadzeniem Narodowym - jedyną instytucją, gdzie przewagę miała dotąd opozycja.

Wynik głosowania był jednak spodziewany, bo główne siły opozycyjne, wraz z uznanym przez Zachód za prawowitego tymczasowego prezydenta kraju Juanem Guaido, zbojkotowały wybory. To efekt m.in. decyzji Sądu Najwyższego, który w tym roku powołał nową komisję wyborczą, robiąc to wbrew prawu bez udziału parlamentu. Wśród członków nowej komisji znalazły się trzy osoby objęte amerykańskimi sankcjami. Sąd Najwyższy odwołał też z funkcji liderów trzech głównych partii opozycyjnych, w tym samego Guaido.

Reklama

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo uznał wybory za nieuczciwe, zaś Unia Europejska - która również nie uznaje legalności rządów Maduro - odmówiła wysłania obserwatorów na głosowanie.

Guaido, który ogłosił się tymczasowym prezydentem w 2019 roku jako ówczesny przewodniczący parlamentu, zapowiedział, że nadal będzie pełnił obowiązki głowy państwa. Wenezuelska opozycja zapowiedziała ponadto, że po niedzielnych wyborach zorganizuje referendum w sprawie zakończenia rządów Maduro i rozpisania nowych wyborów prezydenckich.