Cios w największy węzeł energetyczny Europy
Według ukraińskich źródeł branżowych „Zachodnioukraińska-750” pełni rolę głównego huba przesyłowego dla zachodniej części kraju i jest jednym z najważniejszych punktów całego systemu elektroenergetycznego. To właśnie ta podstacja, położona w obwodzie lwowskim przy granicy z Polską, jest określana jako największa elektropodstacja w Europie i kluczowe ogniwo przesyłu na napięciu 750 kV. W normalnych warunkach stacja scala pracę Bursztyńskiej i Dobrotworskiej elektrowni cieplnej oraz umożliwia bezpieczne wyprowadzanie mocy z elektrowni jądrowych w zachodniej części kraju. Przez „Zachodnioukraińską-750” prowadzony jest również tranzyt energii między wschodem a zachodem Ukrainy, co czyni ją jednym z fundamentów tzw. energetycznego pierścienia. Dodatkowo przez ten węzeł przechodzi między innymi międzypaństwowa linia 750 kV „Zachodnioukraińska – Albertirsa” do Węgier, która w czasie wcześniejszych ataków pozwalała Kijowowi rekompensować braki własnej generacji importem z Europy. Zniszczenie lub poważne uszkodzenie tej infrastruktury oznacza nie tylko utratę części przepustowości, lecz także realne ograniczenia w wykorzystaniu zagranicznych dostaw energii.
Przerwany łańcuch: atom i ciepło odcięte od odbiorców
Nocny atak nie ograniczył się do jednego obiektu – celem stała się cała resztka „łańcucha” łączącego główne źródła wytwarzania z siecią przesyłową. Pod ostrzałem znalazły się Bursztyńska TES w obwodzie iwanofrankowskim, Dobrotworska TES w obwodzie lwowskim i Trypolska TEC w obwodzie kijowskim, a także podstacje 750 kV „Kijowska” i „Zachodnioukraińska”, co wymusiło awaryjne zatrzymanie części bloków elektrowni jądrowych. Jednoczesne uderzenie w elektrownie cieplne oraz w podstacje najwyższych napięć oznacza, że nawet dostępna moc z atomu i z węgla nie może zostać w pełni wykorzystana. W efekcie operator systemu musi ograniczać generację, aby nie przeciążyć uszkodzonych odcinków sieci i utrzymać stabilność częstotliwości. Według ukraińskich komunikatów to pierwszy przypadek, gdy w wyniku jednego zmasowanego ataku doszło do zatrzymania pracy wszystkich elektrowni jądrowych na terytorium kontrolowanym przez Kijów. Taka sytuacja istotnie zmniejsza margines bezpieczeństwa energetycznego i zmusza do agresywnego sięgania po import oraz mechanizmy redukcji poboru.
Liczby kryzysu: ile prądu mają dziś Ukraińcy
Skala uderzenia szybko przełożyła się na sytuację odbiorców końcowych. Resort energii Ukrainy oficjalnie wezwał mieszkańców do przygotowania się na „bardzo trudne dni”, informując o znacznym deficycie energii i zapowiadając wydłużenie awaryjnych wyłączeń. W Kijowie średni czas dostępu do energii elektrycznej ma spaść do zaledwie 1,5–2 godzin na dobę. Dla gospodarstw domowych oznacza to przejście na tryb funkcjonowania w oparciu o krótkie okna zasilania – ładowanie urządzeń, ogrzewanie czy przygotowanie posiłków trzeba planować z wyprzedzeniem. Dla przedsiębiorstw, zwłaszcza w sektorach energochłonnych i w branżach zależnych od ciągłości łańcucha chłodniczego, skutki są jeszcze poważniejsze: przerwy w produkcji, konieczność stosowania agregatów prądotwórczych i rosnące koszty paliw. Wprowadzenie ścisłych limitów zużycia oraz tzw. grafika godzinowego w kolejnych regionach dodatkowo utrudnia planowanie pracy zakładów. Ograniczenia mocy, które wcześniej dotyczyły głównie wschodnich obwodów, zaczynają w coraz większym stopniu dotykać zachodu Ukrainy, dotąd uznawanego za względnie stabilne zaplecze.
Nowa taktyka: mniej rakiet, więcej dronów, precyzyjniej w sieć
Szczegółowe dane z ostatniego ataku pokazują, że Rosja modyfikuje taktykę uderzeń na sektor energetyczny. Zastosowano masowe użycie dronów typu „Gierań” i „Gerber” do przeciążenia ukraińskiej obrony powietrznej. Pozwoliło ograniczyć liczbę wystrzelonych rakiet manewrujących do około 50, podczas gdy we wcześniejszych zmasowanych atakach używano 80–100 pocisków. Według wstępnych szacunków Bursztyńska elektrociepłownia mogła zostać trafiona 12–14 pociskami „Kalibr”, Dobrotworska elektrociepłownia – 9–12 rakietami tego samego typu, a w kierunku podstacji „Zachodnioukraińska-750” odpalono około pięciu „Kalibrów”. Dodatkowo podstacje „Równe” i „Grabów” 330 kV miały zostać zaatakowane co najmniej pięcioma rakietami Ch-101 z głowicami kasetowymi każda, natomiast podstacja „Winnicka” 750 kV – dwoma pociskami typu „Cyrkon” lub, według innych ocen, rakietami systemu „Iskander”. Kolejne podstacje w obwodzie rówieńskim miało trafić około sześciu rakiet. Kierunek uderzeń jest więc wyraźny: celem są nie tylko same jednostki wytwórcze, ale przede wszystkim węzły, które spajają system w całość.
Groźba „wyspowania” energii z atomu i izolacji energetycznej Ukrainy
W analizach ukraińskich ekspertów coraz częściej pojawia się pojęcie „wyspowania” elektrowni jądrowych, czyli odcięcia ich od głównej sieci i pozostawienia w trybie pracy wyspowej, wyłącznie na potrzeby ograniczonego obszaru. Ponieważ na terenie Ukrainy funkcjonuje relatywnie niewiele podstacji 750 kV, ich stopniowe niszczenie upraszcza zadanie izolowania kraju zarówno od własnych głównych źródeł generacji, jak i od szlaków importu energii z zagranicy. Każdy kolejny skuteczny atak na tę klasę infrastruktury oznacza utratę ważnego punktu przesyłowego, wydłużenie czasu napraw oraz coraz większą zależność od kilku pozostałych węzłów. Dla operatora systemu przekłada się to na malejącą elastyczność w zarządzaniu przepływami mocy, a dla odbiorców – na dłuższe i częstsze przerwy w dostawach. .
Powolne kruszenie systemu – z perspektywą długotrwałego kryzysu
Obecna fala uderzeń na infrastrukturę energetyczną Ukrainy pokazuje, że celem nie jest pojedynczy „blackout”, który można szybko odwrócić. Rosjanie stawiają na stopniowe, systematyczne osłabianie całej architektury energetycznej – od elektrowni, przez podstacje 750/330 kV, aż po możliwości importu z Europy. Z militarnego punktu widzenia utrata kolejnych węzłów przesyłu zmniejsza odporność kraju na przyszłe ataki. Z punktu widzenia gospodarki – ogranicza zdolność firm do utrzymania produkcji, zwiększa koszty funkcjonowania i obniża atrakcyjność inwestycyjną regionu. Szczególne znaczenie ma fakt, że tym razem uszkodzenia dotknęły największą podstację w Europie, zlokalizowaną w obwodzie graniczącym z Polską, oraz sieć, która umożliwia przesył taniej energii jądrowej na zachód kraju.