Samolot z Mielca w nowej roli
Skytruck znany jest także jako PZL M28. To samolot budowany w Polsce na licencji radzieckiego An-28, który po 1989 roku zyskał nazwę Skytruck w wersji eksportowej. Maszyna znana z niezawodności i możliwości działania z krótkich pasów startowych nagle zyskała nowe oblicze wojenne.
Zamiast klasycznego transportu ładunków czy żołnierzy, Skytruck w wersji ukraińskiej stał się mobilną platformą do eliminowania dronów. Kluczowy element? Drzwiowy karabin M-134 Minigun – szybkostrzelny potwór o sześciu lufach, który sieje ogień z prędkością kilku tysięcy pocisków na minutę.
Myśliwiec DIY, ale nie bez ryzyka
W reportażu mielecki Skytruck lub An-28 z minigunem patroluje niebo nad Ukrainą, wypatrując rosyjskich dronów kamikadze typu Shahed/Geran-2. Gdy zbliża się cel, rozpoczyna się prawdziwe polowanie. Strzelcy otwierają ogień z pokładu samolotu – skutecznie.
Ale nie jest to gra bez zagrożeń. Jak podkreślają eksperci, nowe wersje dronów mogą być uzbrojone, np. w przenośne rakiety przeciwlotnicze Igła czy pociski R-60 powietrze-powietrze. Wtedy nawet tak odważnie zmodernizowany Skytruck staje się potencjalnym celem. Bo mimo swojej dzielności, to wciąż wolny, śmigłowy samolot, bez pancerza i osłon.
Polska nie tylko dostarcza – ma potencjał do więcej
To, że Ukraińcy korzystają z PZL M28, nie jest przypadkiem. Maszyny tego typu są produkowane w Mielcu i Polska nadal ma możliwości ich rozwijania i serwisowania. Choć sama nie używa ich dziś w takiej roli jak Ukraina, to – jak pokazuje przykład z frontu – nie ma przeszkód, by takie rozwiązania stosować także w polskich siłach zbrojnych.
Tym bardziej że walka z dronami staje się jednym z kluczowych elementów współczesnych konfliktów. A „powietrzna Bryza z minigunem” to przykład na to, jak z pozornie przestarzałej maszyny można zrobić broń nowoczesną, a przy tym... piekielnie skuteczną.