Dyplomacja w cieniu wojny – spotkania w Abu Zabi i Miami
Podczas gdy na froncie wciąż słychać wybuchy, dyplomaci (a raczej biznesmeni i wojskowi reprezentujący strony konfliktu) spotykają się w nietypowych miejscach: Abu Zabi i Miami. Tam prowadzone są rozmowy pomiędzy przedstawicielami USA i Ukrainy. Specjalny wysłannik Waszyngtonu Steve Witkoff oraz Jared Kushner, zięć Donalda Trumpa, forsują ambitny scenariusz: zawrzeć pokój do marca, a w maju zorganizować głosowanie jednocześnie parlamentarne i w sprawie ewentualnych ustępstw wobec Rosji.
Kijów ma jednak spore wątpliwości. Ukraińscy urzędnicy uważają, że termin jest nierealny i wcale nie spieszy im się do pokoju. Sama organizacja wyborów wymaga zmian legislacyjnych, obecnie są zakazane ze względu na stan wojenny, a także ogromnych nakładów i zabezpieczenia całego procesu. Ukraina domaga się również pełnego zawieszenia broni na czas kampanii. Bez tego ich zdaniem nie ma mowy o uczciwym głosowaniu. Wszystkie strony negocjacji też już nie raz łamały wcześniejsze porozumienia, więc ciężko tu o zaufanie.
Donbas, elektrownia i… ślepa uliczka
Największym punktem zapalnym pozostaje kwestia terytoriów. Rosja chce przejąć cały Donbas, również te rejony, które wciąż kontroluje Ukraina. Dla Kijowa to nie do przyjęcia. Pojawiają się jednak alternatywy – rozważane są m.in. strefy zdemilitaryzowane lub specjalne strefy handlu. Problem dotyczy także największej elektrowni atomowej w Europie, w Zaporożu. Rosja nią obecnie zarządza i oferuje Ukrainie tani prąd w zamian za uznanie kontroli. Waszyngton z kolei proponuje swoja "neutralną" kontrolę i równy podział energii. Na razie – bez porozumienia. Przy tym raczej Rosja nie odda posiadanej kontroli USA czy Ukrainie bez znacznych ustępstw z ich stron w innych obszarach.
Po jednej stronie politycy, po drugiej – generałowie
Mimo wszystko rozmowy nie utknęły w martwym punkcie. W Abu Zabi udało się już doprowadzić do wymiany 314 jeńców wojennych, a kolejne rundy mają się odbyć niebawem, być może na terenie USA. Kijów reprezentują kluczowi politycy – w tym szef kancelarii prezydenta były szef wywiadu wojskowego Kyryło Budanow. Po stronie rosyjskiej negocjacje prowadzi głównie wojsko – delegacji przewodniczy szef wywiadu wojskowego GRU, admirał Igor Kostiukow. Jego zastępca został niedawno postrzelony w Moskwie, co nie sprzyja pokojowym rozmowom. Rosja sugeruje, że za zamachem stoi Ukraina, która stanowczo zaprzecza.
Zelenski gotów na wybory, ale na własnych warunkach
Zełenski nie wyklucza wyborów, ale nie za wszelką cenę. Zdaniem Reuters choć jego poparcie spadło od początku wojny, nadal jest znaczące. Tylko czy w wojennych okolicznościach można ufać sondażom. Doradcy prezydenta zapewniają, że byłby gotów poddać się demokratycznej weryfikacji. Ale to nie wystarczy, potrzebne są gwarancje bezpieczeństwa ze strony Zachodu. Bez nich żadna umowa Kijowa z Moskwą nie ma sensu.
Ostatnie pytanie: czy Ukraina ustąpi?
Na koniec pozostaje pytanie, które może przesądzić o wszystkim: czy Ukraińcy zgodzą się na jakiekolwiek ustępstwa terytorialne w zamian za pokój i ochronę przed kolejną agresją? Sondaże pokazują, że większość nadal mówi "nie", ale ta większość topnieje i nikt nie wie czy ufać sondażom. Po odcięciu dużych miast od prądu widać było przecież także sprzeciw na ulicach. Spada także liczba ochotników do armii, a wzrasta liczba dezerterów i unikających poboru. Wszystko wskazuje na to, że nawet jeśli uda się wypracować kompromis, ostateczna decyzja należeć będzie do obywateli Ukrainy przy urnach.