Chcą poderwać Gripena w mniej niż 10 minut
Obecnie przygotowanie Gripena do kolejnej misji powietrze–powietrze zajmuje od 15 do 20 minut. Zadanie wykonuje niewielka obsługa naziemna złożona z jednego oficera i pięciu poborowych, którzy uzupełniają paliwo oraz uzbrojenie samolotu. Dowódca Szwedzkich Sił Powietrznych gen. mjr Jonas Wikman powiedział o planowanych zmianach podczas spotkania z członkami Swedish Air Force Fan Club, poprzedzającego targi Farnborough Airshow.
Celem jest skrócenie całej procedury do mniej niż 10 minut. Dotychczas tankowanie i uzbrajanie prowadzono po wyłączeniu silnika, jednak obecnie Szwedzi testują wykonywanie tych czynności przy pracującym silniku. Ma to skrócić czas potrzebny na ponowne poderwanie samolotu.
– Można argumentować, że przy obecnym tempie nie jesteśmy w stanie wystarczająco szybko zmieniać miejsca ani się ukrywać, przez co pozostajemy w cyklu wykrywania i rażenia przeciwnika – powiedział Wikman. Dodał, że lotnictwo pozostaje wierne koncepcji rozproszonego bazowania, ale jednocześnie ogranicza zaplecze logistyczne, aby utrzymać jeszcze wyższe tempo działania.
Wojna sześciodniowa zainspirowała rozwój rozproszonego bazowania
Choć rozproszone bazowanie kojarzy się z wojną w Ukrainie, Szwecja rozwija ten model już od lat 60. XX wieku. Duży wpływ na jego powstanie miała wojna sześciodniowa z 1967 r., gdy izraelskie lotnictwo zaskoczyło Egipt i zniszczyło większość jego samolotów jeszcze na ziemi. Wniosek był prosty – maszyny skoncentrowane na kilku dużych lotniskach są łatwym celem.
Dlatego Gripeny od początku projektowano tak, aby mogły operować nie tylko z baz lotniczych, ale także z krótkich pasów startowych i drogowych odcinków lotniskowych. Samoloty są rozpraszane pomiędzy wieloma lokalizacjami, co utrudnia przeciwnikowi ich odnalezienie i zmusza go do angażowania większych sił w poszukiwania.
Dziś Szwecja jest uznawana za jednego z liderów NATO w tej dziedzinie, a podobne rozwiązania rozwija Sojusz w ramach koncepcji Agile Combat Employment (ACE). Doświadczenia z Ukrainy tylko potwierdzają słuszność tej strategii. Rosja intensywnie poszukuje miejsc bazowania ukraińskich samolotów, wykorzystując do tego amunicję krążącą. Bezzałogowce obserwują lotniska i miejsca postoju maszyn, a gdy wykryją samolot opuszczający schronohangar, natychmiast przechodzą do ataku.
Nie każde uzbrojenie da się łatwo rozproszyć
Szwecja ma do dyspozycji setki lotnisk, lądowisk i drogowych odcinków lotniskowych, które mogą zostać wykorzystane podczas wojny. Koncepcja ma jednak swoje ograniczenia. Problemem są m.in. duże pociski manewrujące KEPD 350 Taurus, integrowane z Gripenami C/D i Gripenami E. Ze względu na rozmiary, niewielką liczbę oraz specjalistyczny sprzęt potrzebny do planowania misji i podwieszania uzbrojenia znacznie trudniej rozproszyć je pomiędzy liczne improwizowane bazy.
Szwedzkie lotnictwo przygotowuje się do długotrwałego konfliktu. Wspierają je nowe satelity rozpoznawcze oraz samoloty wczesnego ostrzegania GlobalEye.
– Przygotowujemy się do obrony przed znacznie silniejszym przeciwnikiem – podkreślił Wikman.
Równolegle trwa wymiana floty. Docelowo Szwecja będzie dysponować około 130 Gripenami. W służbie znajdzie się 72 nowoczesnych Gripenów E oraz około 60 Gripenów C/D. Taki wzrost będzie możliwy mimo przekazania Ukrainie 16 starszych Gripenów C/D. Kijów zamówił również 20 nowych Gripenów E, dzięki czemu zarówno Szwecja, jak i Ukraina będą stopniowo przechodzić na najnowszą wersję Gripena.
F-16 i F-35 potrzebują więcej czasu, by przygotować się do misji
Choć w artykule mowa o szwedzkich Gripenach, podobne rozwiązania stosowane są także w innych zachodnich siłach powietrznych, w tym w eksploatowanych przez Polskę myśliwcach F-16 oraz wprowadzanych do służby F-35 "Husarz". W standardowych warunkach przygotowanie samolotu do kolejnej misji może trwać od kilkudziesięciu minut do kilku godzin – zależnie od rodzaju zadania, konfiguracji uzbrojenia oraz zakresu niezbędnych prac serwisowych.
Po zakończeniu lotu maszyna przechodzi kontrolę techniczną, jest tankowana, otrzymuje uzbrojenie odpowiednie do kolejnej misji, a do jej komputerów wgrywane są niezbędne dane. W przypadku F-35 obejmuje to również przygotowanie systemów pokładowych i pakietów danych misji.
Aby skrócić czas obsługi, siły powietrzne państw NATO stosują procedurę Integrated Combat Turn (ICT). Polega ona na wykonywaniu wielu czynności jednocześnie – podczas gdy jedna grupa obsługi tankuje samolot, inna uzupełnia uzbrojenie, a kolejna prowadzi niezbędne kontrole techniczne. W niektórych sytuacjach silnik pozostaje uruchomiony, a pilot nie opuszcza kabiny. W przeciwieństwie do szwedzkich Gripenów, polskie F-16 i F-35 nie są jednak przystosowane do rutynowego operowania z odcinków dróg publicznych i przygotowywane są do lotów przede wszystkim na lotniskach wojskowych.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
