JSM to jeden z filarów sukcesu Kongsberga
Pentagon konsekwentnie zwiększa zakupy norweskich pocisków. Najnowszy kontrakt, wart 98,4 mln dolarów, obejmuje kolejną partię JSM dla myśliwców F-35A. To już czwarte zamówienie złożone przez amerykańskie Siły Powietrzne. Wcześniej podpisano umowy o wartości 240,9 mln i 280,7 mln dolarów, a amerykański budżet zakłada zakup łącznie 283 pocisków JSM za około 1,05 mld dolarów. Planowany koszt jednego JSM wynosi około 3,4 mln dolarów, choć ostateczna cena zależy również od pakietu logistycznego, testów i wyposażenia towarzyszącego.
Rosnące zamówienia sprawiły, że Kongsberg uruchamia produkcję również w Stanach Zjednoczonych. Już pod koniec 2027 r. pociski mają zacząć powstawać w nowym zakładzie w stanie Wirginia. Amerykanie chcą w ten sposób uniezależnić się od dostaw z Europy i przyspieszyć produkcję uzbrojenia.
Boom na JSM doskonale widać także w wynikach finansowych producenta. W drugim kwartale 2026 r. przychody Kongsberga wzrosły o 31 proc., do 10,39 mld koron (około 1,03 mld dolarów), a zysk operacyjny skoczył aż o 49 proc. Firma zdobyła nowe zamówienia warte ponad 17 mld koron, a jej rekordowy portfel zamówień osiągnął już 158 mld koron. Prezes Eirik Lie podkreślił, że jednym z najważniejszych motorów tego wzrostu pozostaje właśnie program JSM.
Pocisk stworzony specjalnie dla F-35
JSM od początku projektowano z myślą o myśliwcach F-35. To pocisk manewrujący ważący 416 kg, o długości około 4 m i zasięgu przekraczającym 350 km. W przeciwieństwie do wielu innych rakiet mieści się w wewnętrznych komorach uzbrojenia myśliwca. Dzięki temu F-35 nie musi podwieszać pocisków pod skrzydłami i aż do chwili odpalenia zachowuje swoje najważniejsze atuty: niską wykrywalność przez radary oraz zdolność do skrytego przenikania w głąb obrony przeciwnika.
JSM leci na bardzo małej wysokości, korzystając z precyzyjnego systemu nawigacji, pasywnej głowicy naprowadzającej w podczerwieni oraz systemu automatycznego rozpoznawania celu. Przed startem można wyznaczyć trasę, która prowadzi z dala od znanych stanowisk obrony przeciwlotniczej i ogranicza ryzyko wykrycia pocisku.
Serwis Army Recognition podkreśla, że dla amerykańskich Sił Powietrznych JSM ma przede wszystkim zwiększyć możliwości bojowe myśliwców F-35A. Dzięki tym pociskom samoloty będą mogły samodzielnie zwalczać cele morskie bez konieczności angażowania bombowców, a jednocześnie zachowają właściwości stealth dzięki przenoszeniu pocisków w wewnętrznych komorach uzbrojenia. Ma to szczególne znaczenie na Indo-Pacyfiku oraz w północnej Europie, gdzie F-35 mogą operować z wielu rozproszonych lotnisk i zwalczać okręty przeciwnika. JSM nie ma zastąpić cięższych amerykańskich pocisków manewrujących, lecz je uzupełniać, zwłaszcza w pierwszej fazie konfliktu, gdy obrona przeciwlotnicza przeciwnika pozostaje najbardziej skuteczna.
Polska nadal zwleka z decyzją
JSM zintegrowano już z norweskimi i japońskimi myśliwcami F-35, a Stany Zjednoczone, Australia, Niemcy, Kanada i Belgia zamówiły te pociski dla swoich flot. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach staną się one jednym z podstawowych typów uzbrojenia F-35 w państwach NATO oraz wśród najbliższych sojuszników USA.
Polska zamówiła 32 myśliwce F-35A Husarz i od kilku lat deklaruje zainteresowanie zakupem JSM, uznawanych za jeden z najbardziej oczywistych typów uzbrojenia tej maszyny. Mimo to decyzja w tej sprawie nadal nie zapadła.
Podobnie wygląda sytuacja z programem Harpi Szpon, który miał zapewnić F-35 bezzałogowych skrzydłowych. O projekcie mówi się od lat, jednak nie podjęto wiążących decyzji. Tymczasem kolejne państwa konsekwentnie wzmacniają potencjał swoich F-35. Dalsze odkładanie zakupu JSM może sprawić, że Polska później niż sojusznicy wyposaży swoje F-35 w jeden z najważniejszych typów uzbrojenia przeznaczonych dla tych myśliwców.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
