Przydacz mówił w programie "Sedno sprawy" w Radiu Plus o rozmowach, które we wtorek w Moskwie będzie prowadził szef MSZ Zbigniew Rau jako przewodniczący OBWE.

"Pan minister będzie zachęcał do kontynuacji dialogu na forum OBWE, kilka dni temu w Wiedniu minister Rau zaproponował całą formułę rozmów w różnych koszykach, o różnej tematyce we wszystkich tych sprawach, które i Zachód, i Rosję interesują (...). Oczywiście nie nazywajmy tego w żaden sposób negocjacjami, ale formułą rozmowy taką, żeby te napięcia postarać się przynajmniej ograniczyć" - mówił Przydacz.

Reklama

Zaznaczył, że Rosja celowo wyskalowała bardzo wysoko swoje oczekiwania, miejscami zupełnie nie do przyjęcia. "Strona NATO-wska i strona unijna od wielu tygodni mówią Rosji, że nie ma powrotu do stref wpływu, do państw drugiej kategorii, do agresywnej polityki. To o czym możemy rozmawiać to o redukcji ryzyka, o większej transparencji - tym czy się zajmuje między innymi OBWE, jak spowodować, żeby ta sytuacja nie była napięta" - mówił wiceszef MSZ.

"To będzie pan minister Rau przedstawiał, ale myślę, że też pokaże swoim rosyjskim rozmówcom, że strona zachodnia jest gotowa z polityką sankcji, że te sankcję naprawdę będą twarde i mamy nadzieję, że Rosja przeanalizuje to, czy opłaca się jej rzeczywiście realizować tę politykę przy zapewnieniach twardej odpowiedzi ze strony Zachodu" - powiedział Przydacz.

Był też pytany o pisma, w których samorządowcy poproszeni zostali o wskazanie listy obiektów zakwaterowania dla ewentualnych uchodźców z Ukrainy oraz na jak liczną falę uchodźców powinniśmy być przygotowani.

Wiceszef MSZ zaznaczył, że ma nadzieję, że nie dojdzie do eskalacji sytuacji na Ukrainie, ale Polska musi przygotowywać się na wszelkie ewentualności, w tym na ewentualność "wielu, wielu tysięcy potencjalnych uciekinierów" z Ukrainy. "Przy tym najgorszym scenariuszu nie mówimy o setkach czy tysiącach (uchodźców), ale o wiele większych liczbach (...). Przygotowujemy się na duże liczby (Uchodźców)" - powiedział Przydacz. Dodał, że MSWiA od wielu tygodni przygotowuje "scenariusze wewnętrzne, infrastrukturę i plany".

Kolejne pytanie do Przydacza dotyczyło tego, czy Polska pójdzie wzorem innych krajów, które wycofują z Ukrainy swoich dyplomatów. Przydacz mówił, że chociażby ze względy na potencjalną emigracje Ukraińców, polskie placówki dyplomatyczne mają swoją, zasadniczą rolę do odegrania.

"Po drugie jesteśmy przewodniczącym OBWE (...) nasze placówki również mają tam swoją rolę do odegrania, to też są nasze oczy i uszy. Natomiast bezpieczeństwo ludzi jest dla nas absolutnie najważniejsze, jeśli tylko nastąpi taki scenariusz, który będzie powodował konieczność podjęcia odpowiednich decyzji dotyczących bezpieczeństwa to takie decyzje podejmiemy" - powiedział Przydacz.

Zaznaczył też, że Polska nie może porównywać się np. z państwami dalekiej Azji, choćby Japonią czy Koreą Południową, które w ostatnim czasie podjęły decyzję o wycofaniu dyplomatów. "Jesteśmy sąsiednim państwem, ze Lwowa do Przemyśla jest dużo bliżej, możemy pozwolić sobie na podjęcie tej decyzji w nieco innym czasie" - powiedział wiceszef MSZ.

Dodał, że Rosja próbuje wywołać panikę i to jedna z form działań hybrydowych.

Od tygodni rosyjskie wojska koncentrują się przy granicy z Ukrainą. Działania te wywołują poważne obawy w krajach zachodnich, których przywódcy uważają, że istnieje ryzyko działań zbrojnych ze strony tego kraju. Moskwa twierdzi, że nie ma takich planów, jednocześnie żądając od USA i NATO gwarancji o nierozszerzaniu Sojuszu o Ukrainę oraz wycofaniu jego infrastruktury "od granic Rosji".

W związku ze zwiększeniem napięcia w regionie do opuszczenia Ukrainy i niepodróżowania do tego państwa swoich obywateli wezwały rządy Włoch, Holandii, Belgii, Szwecji i Hiszpanii. Podobne komunikaty już wcześniej wydały rządy m.in. USA, Wielkiej Brytanii, Łotwy, Norwegii, Japonii, Kanady i Izraela.

W sobotę po raz czwarty od początku kryzysu telefonicznie rozmawiali ze sobą prezydent USA Joe Biden oraz prezydent Rosji Władimir Putin. Amerykańska administracja informowała, że rozmowa była "rzeczowa i profesjonalna", ale "nie zmieniła fundamentalnej dynamiki sytuacji, jaką obserwujemy od kilku tygodni". W niedzielnym wywiadzie dla CNN doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Jake Sullivan podkreślił, że do ataku na Ukrainę może dojść w każdej chwili - zarówno w przyszłym tygodniu, jak i po trwających do 20 lutego igrzyskach olimpijskich. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa