Tajne miejsce, wielki kaliber! Sąsiad Polski stawia fabrykę amunicji na Ukrainie.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 czerwca 2025, 13:43
Amunicja artyleryjska pełni dziś kluczową rolę na wojnie ukraińsko-rosyjskiej.
Amunicja artyleryjska pełni dziś kluczową rolę na wojnie ukraińsko-rosyjskiej./Nitro-Chem
Czeski koncern CSG kończy budowę fabryki artyleryjskiej na terytorium Ukrainy. Nowe zakłady mają produkować pociski kalibru 105 i 155 mm, a pierwsze partie mogą zjechać z taśmy już w najbliższych tygodniach. Lokalizacja pozostaje niejawna – wiadomo tylko, że wybrano rejon „o niskim ryzyku ataków”. Publiczne spekulacje wskazują na Lwów, Użhorod lub Łuck.

Tajne miejsce, publiczna misja

Mimo że lokalizacja fabryki owiana jest tajemnicą, cel przedsięwzięcia jest jasny – szybka i niezależna produkcja amunicji na potrzeby ukraińskiej armii. Współpraca z CSG pozwoli Ukrainie skrócić łańcuchy dostaw i zwiększyć samowystarczalność militarną. Czesi odpowiadają za uruchomienie produkcji, ale cała reszta – od logistyki po zarządzanie – pozostaje po stronie ukraińskiej.

Prague,,Czechia,-,November,1,,2019:,Csg,Czechoslovak,Group,And

Licencje już podpisane – teraz czas na produkcję

Już jesienią 2023 roku podpisano umowę licencyjną z firmą „Ukraińska Bronetechnika”, która umożliwiła legalną produkcję szeregu pocisków, w tym popularnych modeli 155-mm M107 i L15. To strategiczny krok, który daje Ukrainie dostęp do kluczowego rodzaju uzbrojenia bez konieczności importu.

Zbrojeniowy zwrot w czeskiej polityce?

Czechy od dawna należą do najbardziej aktywnych dostawców amunicji dla Ukrainy. Rząd kupował pociski dosłownie z całego świata, by zasilić ukraiński front. Teraz przyszedł czas na jeszcze bardziej bezpośrednie zaangażowanie. Jednak możliwa zmiana polityczna tej jesieni – z niekorzystnymi prognozami dla obecnej koalicji – może zatrzymać ten kurs. W razie zwycięstwa opozycji, wsparcie militarne dla Ukrainy może zostać ograniczone.

Nowy etap wojennej logistyki

Produkcja pocisków „na miejscu” to nowy etap wsparcia militarnego, który znacząco skraca czas dostaw i uniezależnia Ukrainę od zagranicznych dostawców. Dla Kijowa to nie tylko oszczędność czasu, ale też silny sygnał politycznego poparcia ze strony Czech. A dla Pragi test na to, jak daleko jest gotowa pójść w wojennym wsparciu. Zwłaszcza, że obecnie mówi się o tym, że nowe wybory w Czechach mogą zmienić ich poziom wsparcia dla Ukrainy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj