Forsal logo

Tajwan stanie się "chińską Ukrainą". Chyba że Pekin dokona trzech przełomowych operacji

Chińskie wojska na manewrach - ćwiczą desant
Tajwan stanie się "chińską Ukrainą". Chyba że Pekin dokona trzech przełomowych operacji/China Military Online
Czy Chiny są wystarczająco silne, by zdobyć Tajwan? Zdaniem amerykańskiego oficera wywiadu marynarki Jaya "McFlya' McVanna to źle postawione pytanie. Znacznie ważniejsze brzmi: czy Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza potrafi jednocześnie przeprowadzić trzy operacje wojskowe, których nikt wcześniej nie zrealizował z powodzeniem w warunkach współczesnej wojny? W opublikowanej na łamach serwisu War on the Rocks analizie autor przekonuje, że powodzenie inwazji zależy właśnie od dokonania trzech historycznych przełomów.

Normandii nie da się powtórzyć

Autorem analizy jest Jay "McFly" McVann – oficer Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, starszy doradca US Navy i dyrektor programu dotyczącego Chin na National Intelligence University. Ma ponad 20 lat doświadczenia w wywiadzie marynarki wojennej, a wcześniej szkolił pilotów w elitarnym ośrodku TOPGUN.

McVann przypomina, że lądowanie aliantów w Normandii pozostaje największą operacją desantową w historii. Już pierwszego dnia na francuskim wybrzeżu wylądowało około 160 tys. żołnierzy z ośmiu dywizji. Jego zdaniem to jednak błędny punkt odniesienia dla ewentualnej wojny o Tajwan.

W 1944 r. alianci walczyli z artylerią nadbrzeżną o zasięgu około 24 km. Dziś tajwańskie przeciwokrętowe pociski mogą razić cele z odległości 120–150 km, a ich najnowsze wersje nawet z blisko 400 km. Oznacza to, że chińska flota desantowa byłaby zagrożona niemal przez całą przeprawę przez Cieśninę Tajwańską. Jak podkreśla autor, podejście do plaż stałoby się częścią bitwy, a nie jedynie jej wstępem.

Trzy "nigdy", które mogą zatrzymać Pekin

Pierwsze z "Trzech Nigdy" (Three Nevers"), jak określa to McFly, to desant morski pod ogniem nowoczesnych przeciwokrętowych pocisków rakietowych. Nawet pojedyncza ocalała bateria mobilnych rakiet mogłaby zniszczyć lub opóźnić jedną falę desantu. Autor przypomina zatopienie brytyjskiego transportowca Atlantic Conveyor podczas wojny o Falklandy w latach 80. XX wieku. Trafienie jednego statku znacząco utrudniło dalsze działania wojsk lądowych.

W przypadku Chin stawka byłaby jeszcze wyższa. Pekin musiałby oprzeć transport wojsk na cywilnych promach. Każdy z nich przewozi ludzi i sprzęt odpowiadające niemal dwóm batalionom (od 1200 do 2000 żołnierzy). Utrata jednej jednostki oznaczałaby nie tylko śmierć żołnierzy, lecz także zmniejszenie zdolności transportowych kolejnych fal desantu.

Drugie "Nigdy" dotyczy desantu spadochronowego na wielką skalę przeciwko nowoczesnej obronie przeciwlotniczej. McVann przypomina słowa historyka Johna Keegana, który przewidywał, że era masowych desantów spadochronowych skończy się wraz z pojawieniem się nowoczesnych pocisków przeciwlotniczych. Tymczasem Tajwan dysponuje zintegrowanym systemem obrony powietrznej oraz amerykańskimi zestawami Stinger. Nawet kilkadziesiąt takich wyrzutni mogłoby zadać ciężkie straty powoli lecącym samolotom transportowym.

Trzecie "Nigdy" to desant śmigłowcowy na wielką skalę prowadzony z dużej odległości przeciwko przygotowanemu przeciwnikowi. Chińskie śmigłowce musiałyby pokonać około 160 km nad morzem, lecąc nisko, z pełnym obciążeniem i pod ostrzałem. Autor podkreśla, że podobnej operacji nikt wcześniej nie przeprowadził. Wszystkie trzy elementy są ze sobą ściśle powiązane. Ograniczone możliwości przerzutu wojsk drogą morską zmuszają Pekin do większego wykorzystania spadochroniarzy i śmigłowców, które z kolei są szczególnie narażone na działanie tajwańskiej obrony przeciwlotniczej.

Wystarczy zepsuć jeden element, a cały plan się posypie

Zdaniem McVanna najważniejszy wniosek jest zaskakujący. Tajwan nie musi zniszczyć całej chińskiej armii inwazyjnej. Wystarczy, że przerwie sekwencję działań: przeprawę przez cieśninę, lądowanie, szybkie dostarczenie posiłków i rozwinięcie natarcia.

Autor ujmuje to w prosty sposób: "próg zakłócenia (chińskiej operacji) jest znacznie niższy niż próg zniszczenia (tajwańskiej obrony)". W praktyce oznacza to, że zatopienie kilku promów, utrzymanie w gotowości kilku mobilnych wyrzutni rakiet przeciwokrętowych czy zestrzelenie części śmigłowców może uruchomić efekt domina. Każda utracona jednostka transportowa oznacza mniej sprzętu na brzegu, większą presję na desant powietrzny i kolejne opóźnienia.

McVann nie twierdzi, że chińska inwazja jest niemożliwa. Podkreśla, że Pekin może zaakceptować bardzo wysokie ryzyko, a armia wykona rozkaz władz politycznych. Jego zdaniem analitycy zbyt często pomijają jednak skalę problemów operacyjnych, z którymi Chiny musiałyby zmierzyć się jednocześnie.

Dlatego autor przekonuje, że Tajwan powinien inwestować przede wszystkim w środki zwiększające koszt każdego z "Trzech Nigdy": mobilne pociski przeciwokrętowe, przenośne zestawy przeciwlotnicze, miny morskie oraz bezzałogowce. Najlepszym środkiem odstraszania nie jest bowiem przekonanie, że Chiny nigdy nie zaatakują, lecz zasianie w Pekinie wątpliwości, czy taka operacja miałaby jakiekolwiek szanse powodzenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTajwan stanie się "chińską Ukrainą". Chyba że Pekin dokona trzech przełomowych operacji »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj