Deutsche Welle: rosyjskie wojska przy granicy Ukrainy to na razie tylko szantaż

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 kwietnia 2021, 12:11
wojsko, żołnierz
<p>Wojsko</p> <p></p>/Shutterstock
Koncentracja sił Rosji koło granicy z Ukrainą na razie oznacza szantaż, a nie nieuniknioną wojnę, ale nie należy się łudzić, bo do wojny mogą popchnąć wewnętrzne czynniki bądź projekty geopolityczne Rosji - ocenia rosyjska redakcja Deutsche Welle.

Przerzucanie wojsk ku granicom Ukrainy na pewno nie jest ćwiczeniami Południowego Okręgu Wojskowego, a "wygląda to tak, jakby Kreml brał Ukrainę w kleszcze z południa i wschodu" - ocenia w czwartek komentator Deutsche Welle, politolog Iwan Preobrażeński. Na razie jednak jest to, jego zdaniem, proces chaotyczny, a oddziały nie podchodzą pod samą granicę.

Ewentualnej większej ofensywie nie sprzyja także pogoda. "Jeśli Rosja faktycznie przygotowuje się do jawnego wprowadzenia wojsk na terytorium ukraińskie, na przykład pod pozorem operacji pokojowej, to nie wcześniej niż w maju 2021 roku" - czytamy w komentarzu.

Ale "nie warto się łudzić", bo "tak duże +ćwiczenia+ i +sprawdziany (gotowości bojowej - PAP)+ są po prostu bardzo drogie. Decyzje o takich kosztach nie zapadają tak po prostu" - argumentuje autor DW. Zgadza się on z opinią, że Kreml chce "przetestować" nowego prezydenta USA Joe Bidena, bowiem "zdaniem władz rosyjskich Ukraina nie jest samodzielna w swoich działaniach, a pełni rolę pola bitwy z Amerykanami".

Niemniej, zdaniem Preobrażeńskiego, "do wojny mogą popchnąć czynniki wewnętrzne" w Rosji, w tym problemy gospodarcze, spadające notowania rządzącej partii Jedna Rosja, a także sytuacja wokół opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Pomogłaby w takich okolicznościach "mała zwycięska wojna".

"Wreszcie, to może być nie taktyczny, a strategiczny projekt osobiście (prezydenta Rosji Władimira) Putina" - ocenia komentator Deutsche Welle. Przypomina, że sfinalizowano zmiany prawne, które pozwalają Putinowi na kolejne kadencje prezydenckie, aż do 2036 roku. Preobrażeński zadaje pytanie, czy być może ten zabieg nie był Putinowi potrzebny właśnie po to, by "zyskać swobodę, zmobilizować kraj i przejść do historii jako +ten, który zjednoczył+ Rosję i Ukrainę".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj