Kumoch był pytany w programie Tłit Wirtualnej Polski o podawane przez niektóre media nieoficjalnie informacje, że Rosja od piątku może Polsce zakręcić kurek z gazem. Upływa bowiem termin, jaki Moskwa dała Polsce na przestawienie się na płatności za gaz w rublach.

"To Rosja będzie miała problem"

Reklama

Zdaniem szefa prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, jeżeli Rosja zaprzestanie sprzedaży gazu, będzie to postawa typu: "na złość mamie odmrożę sobie uszy".

Jak mówił, Rosja "sama potrzebuje w tym momencie środków finansowych". "Bardzo słusznie, że Polska i nie tylko Polska, bo parę innych krajów europejskich, nie ugina się przed jakimś absurdalnym szantażem" - podkreślił.

"Jestem głęboko przekonany, że Polska sobie z takim czymś poradzi. To Rosja będzie miała problem, jak zrazi do siebie na tym etapie dużą liczbę klientów" - powiedział Kumoch.

Rosyjskie ultimatum

Wydany przez prezydenta Rosji Władimira Putina dekret przewiduje, że od początku kwietnia zagraniczni nabywcy z "nieprzyjaznych państw" mają płacić za dostawy rosyjskiego gazu ziemnego w rublach, albo dostawy paliwa z Rosji zostaną wstrzymane.

Nabywcy gazu z państw prowadzących "nieprzyjacielską działalność" wobec Rosji mają otworzyć specjalne konta rublowe, obsługiwane przez kontrolowany przez Kreml Gazprombank. Następnie bank ten ma sprzedawać zagraniczną walutę na moskiewskiej giełdzie MICEX, wymieniając ją na ruble i regulować w tych rublach płatności za gaz.

W dekrecie przewidziano jednak wyjątek, na podstawie którego zagraniczni kontrahenci będą mogli "ominąć" opłaty w rublach. Warunkiem jest uzyskanie specjalnego zezwolenia Komisji Rządu Federacji Rosyjskiej ds. Inwestycji Zagranicznych.

Od 5 marca na rosyjskiej liście "nieprzyjaznych państw" znajdują się m.in. wszystkie kraje Unii Europejskiej (a więc również Polska), Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada, Australia, Norwegia, Szwajcaria, Japonia i Korea Południowa.

Autorka: Agata Zbieg