Po co "bałtycka linia obrony"? "Przygotowania do ewentualnego ataku Rosji"

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
22 stycznia 2024, 20:29
Wojna jest blisko nas – powiedział w poniedziałek w Brukseli szef litewskiej dyplomacji Gabrielius Landsbergis komentując plany budowy przez kraje bałtyckie umocnień obronnych na granicy z Rosją i Białorusią. Nazwał tę inwestycję przygotowaniem na to, co się może wydarzyć.

Landsbergis podkreślił, że decyzja dotycząca budowy linii obronnej nie jest wyrazem nieufności wobec zachodnich sojuszników. „Czujemy, że wojna jest blisko nas i rozumiemy, że jeśli Rosja nie zostanie powstrzymana w Ukrainie, posunie się dalej, a następne będą kraje bałtyckie” – powiedział minister. „Nikt nie zna harmonogramu szaleństwa Rosji” - dodał.

Według szefa litewskiej dyplomacji podejmując decyzję o budowie umocnień obronnych kraje bałtyckie starają się również zwrócić uwagę sojuszników na rzeczywiste zagrożenie.

Tak zwana bałtycka linia obronna ma się składać z różnych struktur i przyczynić do znacznego wzmocnienia zdolności Litwy, Łotwy i Estonii do ochrony swoich granic, a także zapewnić blokowanie i opóźnianie działań potencjalnego przeciwnika. Estończycy już zapowiedzieli, że na granicy z Rosją zbudują 600 bunkrów obronnych. Budowa pierwszych z nich ma się rozpocząć w przyszłym roku.

Z Wilna Aleksandra Akińczo (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj