"Kreml nie wyciągnął wniosków z lekcji historii. Marzą o odtworzeniu Związku Sowieckiego, albo o czymś w rodzaju +Wielkiej Rosji+, dzielącej terytoria na podstawie pochodzenia etnicznego i języka. Twierdzą, że chcą stabilności, podczas gdy pracują nad zagrożeniem i destabilizacją innych. Wiemy, co kryje się za tą drogą i jakie straszliwe żniwo w postaci utraconych istnień ludzkich i ludzkiego cierpienia ona przynosi" - mówiła Truss w przemówieniu wygłoszonym w Australii, gdzie składa wizytę.

Ostrzegła, że inwazja na Ukrainę doprowadzi to tego, że Rosja ugrzęźnie tam na wiele lat, podobnie jak było w wojnie w Afganistanie oraz w konflikcie w Czeczenii. "Potrzebujemy, aby każdy podjął działania. Wraz z naszymi sojusznikami będziemy nadal stać po stronie Ukrainy i wzywać Rosję do deeskalacji i zaangażowania się w sensowne rozmowy. To, co dzieje się w Europie Wschodniej, ma znaczenie dla całego świata" - dodała.

Reklama

Truss zapewniła Rosję i Chiny, że Zachód będzie stał razem w obronie demokracji przeciwko dyktaturom, które jak powiedziała, są bardziej ośmielone niż w jakimkolwiek czasie od okresu zimnej wojny. "Widzimy też zbliżanie się autorytarnych reżimów na całym świecie. Nie jest zaskoczeniem, że reżimy takie jak Białoruś, Korea Północna czy Birma znajdują swoich najbliższych sojuszników w Moskwie i Pekinie. Ale one nie patrzą na te narody jak na partnerów, lecz jak na marionetki. Moskwa chce, by te państwa promowały jej propagandę i destabilizowały wolne demokracje u jej granic" - wskazała szefowa brytyjskiej dyplomacji.

Podkreśliła, że kraje demokratyczne muszą się temu przeciwstawić, a Zachód powinien współpracować z sojusznikami takimi jak Australia, Izrael, Indie, Japonia i Indonezja, aby "stawić czoła globalnym agresorom". "Agresorzy nie wywiązują się ze swoich obietnic i obowiązków. Destabilizują międzynarodowy porządek oparty na zasadach i niszczą wartości, które stanowią jego podstawę. Ale nie mają nic do zaoferowania na jego miejsce" - dodała Truss.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński