Sarkozy chce zaskarżyć Francję do Trybunału w Strasburgu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 marca 2021, 21:28
Nicolas Sarkozy
<p>Nicolas Sarkozy</p>/Shutterstock
Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy oznajmił we wtorek, że odwoła się od wyroku Trybunału Karnego, który w poniedziałek skazał go na trzy lata więzienia, w tym dwa w zawieszeniu i - jeśli będzie to konieczne - zaskarży Francję do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC).

W wywiadzie dla dziennika "Le Figaro" Sarkozy powiedział: "Złożyłem odwołanie od tej decyzji i być może będę musiał kontynuować tę walkę aż do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka".

"Byłoby to dla mnie bolesne, gdyby doszło do skazania mojego kraju, ale jestem na to gotowy, ponieważ taka jest cena demokracji" - dodał były szef państwa. Zapewnił, że nie ma zamiaru startować w wyborach prezydenckich w 2022 roku, ale w stosownym czasie poprze jednego z kandydatów.

Trybunał Karny w Paryżu uznał Sarkozy'ego za winnego w procesie dotyczącym tzw. afery podsłuchowej, w którym były prezydent oskarżony został o korupcję, handel wpływami i nadużycie władzy, związane z próbami uzyskania tajnych informacji od sędziego Sądu Kasacyjnego.

Na trzy lata więzienia, w tym dwa lata w zawieszeniu skazani zostali również adwokat i przyjaciel prezydenta Thierry Herzog oraz sędzia Gilbert Azibert.

Sędzia na telefon

Afera podsłuchowa polegała na tym, że Sarkozy komunikował się w 2014 roku z Herzogiem za pomocą tajnego telefonu w sprawie pozyskania danych procesowych w swojej sprawie pod fałszywą tożsamością jako Paul Bismuth.

Herzog i Sarkozy rozmawiali o "możliwości skorzystania z faktu, że w Sądzie Kasacyjnym był sędzia, który był im przychylny". Sędzią tym był Azibert, który w zamian za swą życzliwość miał liczyć na otrzymanie stanowiska w Monako.

Informacje Aziberta miały dotyczyć wszczętego w 2013 roku śledztwa w sprawie rzekomych nielegalnych płatności, które Sarkozy miał otrzymywać od miliarderki Liliane Bettencourt, spadkobierczyni koncernu L'Oreal, na finansowanie kampanii wyborczej w 2007 roku.

Adwokaci Sarkozy'ego powoływali się w czasie rozprawy na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z czerwca 2016 roku, zgodnie z którym nagrania z podsłuchów mogą być uznane jako dowody przeciwko prawnikowi, ale nie jego klientowi.

Sarkozy i jego partia Republikanie potępiali proces jako motywowany politycznie, mający uniemożliwić prezydentowi start w wyborach w 2022 roku oraz dalszą aktywność polityczną.

W tym roku ma się rozpocząć kolejny proces byłego prezydenta, oskarżonego o nielegalne finansowanie kampanii wyborczej z 2012 roku. Jest to część tzw. afery Bygmaliona, nazwanej tak od firmy promocyjnej obsługującej kampanię wyborczą Sarkozy'ego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj