„Pojedynek”, „konfrontacja” - podobnie jak w wyborach 2017 roku, do II tury wyborów prezydenckich ponownie zakwalifikowali się Macron i Le Pen. Liderka Zjednoczenia Narodowego w niedzielnej I turze wyborów prezydenckich osiągnęła jednak lepszy wynik, niż w I turze w wyborach w 2017 r. Decydująca okazała się dla niej lojalność klasy robotniczej, a także koncentracja w kampanii na sile nabywczej i kwestiach gospodarczych – wskazują w poniedziałek francuskie media.

Według wstępnych wyników po obliczeniu 96 proc. głosów Le Pen uzyskała 24,03 proc. poparcie. W wyborach 2017 r. było to 21,3 proc. – podaje dziennik „Le Figaro” w swojej analizie, wskazując, że kandydatka skrajnej prawicy ma jeszcze rezerwy głosów; zaproponowała w kampanii mniej radykalny projekt i wierzy, że jej zwycięstwo jest nadal możliwe.

Reklama

„Bitwa o wygraną w II turze otwiera zupełnie inną kampanię. Le Pen, stawiając raczej na wiarygodność niż widowiskowość, przestała mówić o wyjściu z Unii Europejskiej i strefy euro, zniesieniu podwójnego obywatelstwa, zawieszeniu strefy Schengen czy wprowadzeniu emerytury od 60. roku życia” – wymienia „Le Figaro” wskazując na mniejszy radykalizm kandydatki skrajnej prawicy.

Wielkimi przegranymi I tury są natomiast republikanka Valerie Pecresse, osiągając zaledwie 4,7 proc., co oznacza, że koszty jej kampanii nie zostaną pokryte przez państwo z uwagi na nieprzekroczenie progu 5 proc. oraz prawicowy publicysta Eric Zemmour, który zdominował kampanię na jesieni tematami tożsamościowymi i retoryką antyislamską, a część sondaży dawała mu wówczas nawet II miejsce w wyborach. W I turze uzyskał natomiast zaledwie 7,05 proc. głosów.

„Tym razem to naprawdę do kitu” - tytułuje swój tekst „Liberation”, umieszczając obok siebie część twarzy Macrona i Le Pen w ostrym świetle, na czarnym tle. „Po pięcioletniej +prawicującej+ kadencji Macrona zablokowanie Le Pen będzie trudniejsze” – uważa gazeta. „Wychodząc na prowadzenie w niedzielę, prezydent zbliża się do II tury pod +wysokim napięciem+ w pojedynku z Le Pen, która, w przeciwieństwie do niego, ma rezerwę głosów Zemmoura” – wskazuje „Liberation”.

Skrajnie lewicowa „L'Humanite” nie umieściła na okładce żadnego zdjęcia, ale kolaż przedstawiający logo Zjednoczenia Narodowego i słowa: „Nie ona”, mające wskazywać na zagrożenie możliwym zwycięstwem Le Pen. „Zagrożenie dojściem do władzy skrajnie prawicowego kandydata nigdy nie było większe”- ostrzega gazeta.

Media podkreślają również wyjątkowo słaby wynik socjalistycznej mer Paryża Anne Hidalgo, na którą zagłosowało 1,74 proc. wyborców, a część komentatorów skazuje wręcz na „anihilację socjalistów” w tych wyborach na rzecz radykalnego projektu lewicy lidera „Francji Nieujarzmionej” Jean-Luca Melenchona, który uzyskał trzeci wynik i 21,95 proc. głosów.