Polskie i słowackie myśliwce dyżurne rozszerzą przestrzeń swojej odpowiedzialności o terytorium Słowacji.

"Bardzo się cieszę, że podpisaliśmy wspólną deklarację o współpracy, jeśli chodzi o ochronę przestrzeni powietrznej nad Słowacją. Myślę, że to jest bardzo ważny argument mówiący o tym, że współpracujemy ze sobą bardzo ściśle. Jesteśmy sąsiadami, jesteśmy przyjaciółmi, podzielamy zagrożenia, jakie mają miejsce w naszej części Europy i staramy się na nie odpowiedzieć, wzmacniając nasze siły zbrojne, by odstraszyć ewentualnego agresora" - powiedział wicepremier Błaszczak na wspólnej konferencji prasowej z ministrami obrony Czech i Słowacji.

Reklama

Słowacki minister wskazał, że to bardzo ważny moment i dziękował za tę decyzję. "Pokazaliśmy, jak silny jest nasz sojusz w ramach NATO, w ramach UE, ale jest to silna przyjaźń, braterstwo między naszymi państwami. (...) Do roku 2024 będziecie się troszczyć o nasze bezpieczeństwo, wszystkich Słowaków" - powiedział Nad'.

Również czeska szefowa resortu obrony wyraziła zadowolenie z podpisania deklaracji. "Powinniśmy pamiętać o tym, że musimy się wspierać i to są takie namacalne dowody tego, że politycy nie tylko mówią o współpracy, ale rzeczywiście coś w ramach tej współpracy robią, realizują" - podkreśliła Czernochova.

Czernochova i Nad’ podkreślali, że ich kraje mają w stosunku do Polski opóźnienie związane z modernizacją swoich sił zbrojnych. Wskazywali, że Polska jest dla nich wzorem w tej dziedzinie.

Błaszczak, pytany o ostatnie zakupy wojskowe, powiedział, że już w przyszłym roku 12 koreańskich samolotów szkolno-bojowych FA-50 trafi do Polski. ”Wzmacniamy polskie siły powietrzne, gdyż konsekwentnie wzmacniamy polskie siły zbrojne, żeby odstraszyć agresora" - oświadczył szef MON.

Dodał, że z Czechami i Słowacją współpracujemy także budując odporność na wschodniej flance NATO, bo jest to warunkiem rozwoju. Dodał, że do 8 polskich śmigłowców Black Hawk dołączą kolejne, a także śmigłowce AW149.

Słowacja zdecydowała się na wycofanie samolotów produkcji sowieckiej w związku z zakupem w USA myśliwców F-16. Producent spóźnił się z dostawami i ostatecznie słowackie władze zwróciły się do Warszawy i Pragi z prośbą o pomoc. W związku z planowanymi zakupami słowackie lotnictwo ograniczyło także szkolenie pilotów na sowieckich maszynach. Prasa zwracała uwagę, że na 10 maszyn, siły zbrojne mają tylko sześciu pilotów. Nie bez znaczenia jest także fakt, że naprawy serwisowe dokonywane były przez rosyjskich mechaników w bazie znajdującej się na terytorium Słowacji.

Nad’ powiedział dziennikarzom, że trwają rozmowy o sprzedaży posiadanych MiG-ów. Nie chciał wdawać się w szczegóły, mówiąc, że informacje należy podawać dopiero na zakończenie rozmów, a nie na ich początku. Nie wykluczył, że maszyny mogą zostać sprzedane Ukrainie.

Zgodnie z wcześniejszymi planami bezpośrednio po podpisaniu umowy miał odbyć się symboliczny przelot słowackich MiG-29, czeskich Gripenenów i polskich F-16. Zła pogoda uniemożliwiła przylot MiG-ów stacjonujących w bazie w środkowej Słowacji. Ostatecznie Słowacy pożegnali się ze starymi samolotami tuż przed godz. 17. Cztery MiG-29 przeleciały nisko nad lotniskiem. Jedna z maszyn wylądowała i przejechała po pasie startowym w asyście wozów strażackich lejących pod ciśnieniem wodę, tworzącą swoista bramę triumfalną.

Podpisanie deklaracji miało miejsce podczas 11. Słowackich Międzynarodowych Dni Lotnictwa SIAF. Częścią pokazów, w których w sobotę m.in. uczestniczyli załoga polskiego śmigłowca Bölkow Bo 105 oraz grupa akrobatyczna Tiger Demo Team na myśliwcach F-16, był pokazowy lot dwóch myśliwców F-22 Raptor należący do amerykańskich sił zbrojnych. Widzowie mogli zobaczyć także systemy obrony przeciwlotniczej Patriot.

Z Bazy lotniczej Malacky/Kuchinia Piotr Górecki