Ministrowie finansów podczas wtorkowego posiedzenia Rady ds. Gospodarczych i Finansowych mieli głosować nad kilkoma kwestiami, w tym przyznaniu Ukrainie 18 mld euro wsparcia makrofinansowego (po 1,5 mld euro miesięcznie), międzynarodowym podatkiem korporacyjnym na poziomie 15 proc. wypracowanym w ramach OECD oraz zamrożeniem funduszy budżetowych dla Węgier i uruchomieniem węgierskiego KPO. Ostatnie dwie kwestie zostały jednak zdjęte z porządku po tym, jak węgierski minister finansów swoim wetem wstrzymał całą pomoc makrofinansową dla Kijowa oraz podatek korporacyjny, który UE próbuje przyjąć od wielu miesięcy.

Reklama

Unia zapewnia, że Ukraina otrzyma wsparcie

Pomoc makrofinansowa dla Ukrainy to efekt porozumienia między USA a UE, żeby zapewnić ukraińskiemu państwu minimum potrzebne na utrzymanie podstawowych wydatków, w tym zapewnienie emerytur, rent czy utrzymanie administracji. Finansowana byłaby ze wspólnych pożyczek zaciąganych przez „27” na rzecz Ukrainy, jednak węgierski minister finansów Mihály Varga sprzeciwił się temu mechanizmowi, do którego wdrożenia wymagana była jednomyślność w głosowaniu.

Jak poinformował po spotkaniu szef resortu finansów sprawujących do końca grudnia prezydencję w UE Czech Zbyněk Stanjura, teraz Unia będzie poszukiwać innego mechanizmu, który nie będzie wymagał już zgody Budapesztu po to, aby dostarczyć Ukrainie obiecaną pomoc. - Nie zniechęcamy się. Naszą ambicją jest, aby w styczniu rozpocząć udzielanie pomocy Ukrainie – deklarował Stanjura, przyznając jednocześnie, że prezydencja czeska zwróciła się do KE o ponowną weryfikację przestrzegania zasad praworządności na Węgrzech, w tym dotyczących ochrony budżetu.

Ministrowie mieli bowiem głosować nad rekomendacją KE, by zamrozić do końca 2027 r. 65 proc. środków z funduszu spójności przyznanych Węgrom z obecnego budżetu UE z powodu ryzyka korupcji, do czego ostatecznie nie doszło. Szefowie resortów finansów na decyzję w tej sprawie mają czas do 19 grudnia. Zdjęte z porządku obrad zostało także głosowanie nad węgierskim KPO opiewającym na 5,8 mld euro dotacji, na które Budapeszt dostał zielone światło od KE. Jeśli jednak ministrowie finansów nie zatwierdzą planu do końca roku, Węgrom przepadnie 70 proc. środków, czyli ponad 4 mld euro.

Na podatek korporacyjny jeszcze poczekamy

Czwartym elementem wtorkowych głosowań ministrów finansów był podatek korporacyjny na poziomie 15 proc. wypracowany w ramach OECD, który również został przez Budapeszt zablokowany. Podatek ma przyczynić się do bardziej sprawiedliwego opodatkowania wielkich międzynarodowych korporacji, w tym działających głównie w sektorze technologicznym. Do jego wdrożenia zobowiązały się wszystkie państwa członkowskie UE, a łącznie 140 krajów świata.

Blokada Węgier oznacza kolejne opóźnienie we wdrożeniu podatku, który zgodnie z unijnym prawodawstwem musi przyjąć wszystkie 27 państw. Nawet jeśli Unii uda się znaleźć jakiś inny mechanizm np. wzmocnionego partnerstwa, jeśli chodzi o wsparcie makrofinansowe Ukrainy na 18 mld euro, to 15-proc. podatek korporacyjny będzie musiał zostać przyjęty jednomyślnie. A to z kolei oznacza, że Węgry mogą go blokować dopóki nie będzie mieć zapewnienia, że KPO zostanie zaakceptowane, a Unia ostatecznie nie zdecyduje się na zastosowanie mechanizmu „pieniądze za praworządność”, który zgodnie z rekomendacją Brukseli pozbawiłby Budapeszt 65 proc. środków z funduszu spójności. W połowie tego roku Niemcy zasugerowały możliwość bądź to dobrowolnego przyjęcia podatku przez 26 z 27 państw bądź przez mechanizm wzmocnionej współpracy, który zakłada zgodę minimum 9 krajów. Taki krok oznaczałby, że podatek korporacyjny nie musiałby zostać wdrożony przez dyrektywę. Obecnie jednak według naszych informacji nie ma planów przegłosowania go w takim trybie i KE wraz z prezydencją czeską będą poszukiwać kompromisu w tej sprawie.

Ciąg dalszy jeszcze w tym miesiącu

Kolejne kroki będą zależały od prezydencji czeskiej, która formalnie kieruje obecnie pracami Rady, czyli ciała gromadzącego ministrów państw członkowskich. W grę wchodzi zorganizowanie nowego spotkania ministrów finansów w przyszłym tygodniu, przed zaplanowanym na czwartek szczytem szefów rządów i państw UE. Drugą możliwością będzie omówienie spornych kwestii z węgierskim rządem właśnie podczas szczytu 15 grudnia. Wiceszef KE Valdis Dombrovskis nie ukrywał rozczarowania po wecie Budapesztu.

- Ukraina stoi w obliczu znacznej luki finansowej i spodziewa się pierwszej wypłaty z naszego pakietu w styczniu. Wiemy, że sytuacja jest niezwykle trudna, miliony ludzi nie mają ciepłej wody ani elektryczności, musimy posunąć sprawę do przodu. Dziś jedno państwo członkowskie sprzeciwiło się temu, nie osiągnęliśmy porozumienia, ale prace będą kontynuowane w nadchodzących dniach – mówił Dombrovskis.

Z kolei szefowa litewskiego resortu finansów Gintarė Skaistė w wypowiedzi dla agencji Reuters stwierdziła, że wstrzymywanie przez Węgry pomocy dla Ukrainy po to, żeby uzyskać zgodę na własne KP, jest „niemoralne”.

Niezależnie jednak od krytyki właściwie wszystkich państw członkowskich Węgry wciąż trzymają w szachu całą „26” oraz Kijów. Szef resortu finansów Czech zapewnił, że UE będzie szukać porozumienia w ciągu najbliższych dni i dodał, że „plan B” nie został przygotowany, dlatego w ciągu pozostałych trzech tygodni porozumienie w sprawie wszystkich elementów pakietu – od wsparcia Ukrainy, przez podatek korporacyjny po środki finansowe dla Węgier – będzie musiało zostać osiągnięte.