Francja gra Europie na nosie. Handlują z Rosją, aż furczy

Statki przewożące LNG z Kataru muszą płynąć dłuższą drogą, dookoła Afryki
Francja gra Europie na nosie. Handlują z Rosją, aż furczy/ShutterStock
W tym samym czasie, gdy europejscy politycy ciskają na Putina gromy i wysyłają Ukrainie wsparcie militarne, Francja po cichu zwiększa handel z Rosją i sprowadza niespotykane dotąd ilości rosyjskiego gazu LNG. Najnowsze dane pokazują, jak zakulisowo część Europy finansuje machinę wojenną Putina, a Francuzi tłumaczą się, że inaczej nie mogą.

Kiedy wybuchła wojna na Ukrainie, europejscy przywódcy, jeden przez drugiego, prześcigali się w zapowiedziach, jakimi to sankcjami obłożą Rosję, a jednym z elementów miała być jak najszybsza rezygnacja ze sprowadzania z tego kraju paliw kopalnych. 

Gaz z Rosji kupują na potęgę

Groźby te zbiegały się z unijną polityką klimatyczną, która zakłada bardo szybkie wycofanie się z używania paliw kopalnych do produkcji energii i wydawać by się mogło, że skoro tak szczęśliwie ułożyły się dwa elementy tej samej układanki, to już wkrótce Rosja straci w Europie klientów na swój gaz. Okazuje się jednak, że nie tylko nie straciła, ale na handlu zarabia jeszcze lepiej, niż przed wojną, a obraz taki wynika z najnowszej analizy. Przygotował ją Instytut Ekonomiki Energii i Analiz Finansowych (IEEFA), amerykańska organizacja non-profit, której celem jest przyspieszenie przejścia świata na bardziej zrównoważoną energię, a wyniki prezentuje Associated Press.

Oczy analityków zwróciły się szczególnie na Francję, która w pierwszej połowie 2024 roku sprowadziła z Rosji 4,4 mld metrów sześciennych LNG, kiedy w tym samym okresie roku ubiegłego były to jedynie 2 mld m3. Wzrost gazowego importu z Rosji zanotowała też Hiszpania (1 proc.), a jedynie Belgia może pochwalić się spadkiem o 16 proc. Jednak i w tym przypadku liczby mogą wprowadzać w błąd, bo choć Belgia sama kupuje mniej rosyjskiego gazu, to jak informują eksperci, więcej zaczęła sprowadzać właśnie z Francji (wzrost o 10 proc.). A tu już gaz nie ma narodowości.

Wzrost zakupów rosyjskiego gazu

Od chwili rosyjskiego ataku na Ukrainę Unia Europejska stara się ograniczać sprowadzanie rosyjskiego gazu, co jak podaje IEEFA, nie do końca się udaje, bowiem według ich danych, porównując pierwszą połowię roku 2023 i 2024, europejski import wzrósł o 7 proc. Przedstawiciele Komisji Europejskiej nie widzą w tym jednak nic złego i zapewniają, że nawet chwilowy wzrost importu nie przekreśla osiągnięć Europy w odcinaniu się od wschodniego paliwa.

- Zdywersyfikowaliśmy nasz import i większość potrzebnego gazu dostarczają wiarygodni partnerzy, tacy jak Norwegia i USA – twierdzi cytowany przez Euronews,Adalbert Jahnz, rzecznik KE.

We Francji największym importerem rosyjskiego gazu jest firma Total Energys, która jest również właścicielem 20 proc. udziałów w największym rosyjskim gazowym projekcie na Półwyspie Jamalskim w Arktyce. Jej przedstawiciele, odpowiadając na zapytania dziennikarzy stwierdzili, że z Rosją wiąże ich umowa, podpisana jeszcze w 2018 roku. Zapewniają jednocześnie, iż jeśli Unia podejmie kroki ograniczające import rosyjskiego gazu, to oni się do nich zastosują.

Źródło: The Associated Press

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojtek Kubik
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraFrancja gra Europie na nosie. Handlują z Rosją, aż furczy »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj