Chcą po prostu wypchnąć Rosjan. Dali sobie spokój z pouczaniem

Wspomniane lapidarne oświadczenie pojawiło się na facebookowej stronie Biura ds. Afryki Departamentu Stanu USA 31 stycznia. Amerykanie przyznali się do popełnionych w przeszłości błędów politycznych. Zasygnalizowali też gotowość do współpracy z tymi trzema zmagającymi się z dżhadystami krajami Sahelu w zakresie "wspólnego bezpieczeństwa i interesów gospodarczych".

W nowym otwarciu nie ma mowy o tradycyjnych priorytetach USA, czyli narzucaniu partnerom demokracji i praw człowieka. Waszyngton przyjął więc linię polityczną podobną do Rosji, która, jak wiadomo, w ogóle niczego partnerom z tego regionu nie narzuca. Zresztą Stany Zjednoczone zamierzają przede wszystkim wypchnąć siły Kremla z krajów zasobnych w złoto i minerały ziem rzadkich, w tym lit i uran.

Nick Checker rusza, by zainaugurować „nowy rozdział”

Ten nowy kurs znajduje potwierdzenie w misji Nicka Checkera – byłego analityka CIA, a obecnie szefa Biura ds. Afryki. Amerykański dyplomata wybrał się do stolicy Mali, Bamako, aby wyrazić "szacunek dla suwerenności" tego kraju i wyznaczyć, jak to ujęto w komunikacie Departamentu Stanu, rozpocząć "nowy rozdział w stosunkach dwustronnych po wcześniejszych błędach politycznych".

"Stany Zjednoczone planują również konsultacje z innymi rządami w regionie, w tym z Burkina Faso i Nigrem, w sprawie wspólnego bezpieczeństwa i interesów gospodarczych" – dodano.

Wcześniej, 18 stycznia, Checkers reprezentował Waszyngton podczas ceremonii inauguracji byłego przywódcy puczu i nowo wybranego prezydenta Gwinei Mamadi Doumbuya w Konakry.

Dotąd napięcia między USA i Afrykanami eskalowały

Mali, Burkina Faso i Niger tworzą Sojusz Państw Sahelu (AES), blok, który formalnie odłączył się od regionalnej organizacji ECOWAS i przeorientował swoje partnerstwa na Rosję. Obecnie w każdym z tych krajów stacjonują rosyjscy najemnicy. Najwięcej w Mali, gdzie według różnych źródeł jest ich od 800 do 1,5 tys. Wcześniej władze wojskowe tych krajów pozbyły się żołnierzy francuskich i amerykańskich, którzy od lat wspomagali je w walce z dżihadystami.

Nowemu otwarciu może przeszkadzać wzajemne obłożenie się zakazem wydawania wiz przez Stany Zjednoczone, Burkina Faso, Mali i Niger oraz wydanie przed kilkoma dniami przez Departament Stanu USA zaleceń, aby nie podróżować do tych krajów z powodu terroryzmu, porwań i niestabilności. W rzeczywistości oznacza niemal całkowite zamknięcie granic podróży między tymi krajami.