USA wzywają Amerykanów do natychmiastowego opuszczenia Bliskiego Wschodu

Departament Stanu wezwał w poniedziałek Amerykanów do natychmiastowego wyjazdu między innymi z Bahrajnu, Egiptu, Iranu, Iraku, Izraela, Jordanii, Kuwejtu, Libanu, Kataru, Arabii Saudyjskiej, Syrii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Jemenu. Ze względu na poważne zagrożenie bezpieczeństwa zalecono korzystanie z dostępnych lotów komercyjnych. Według resortu w ostatnich dniach ponad 9 tysięcy Amerykanów powróciło już do kraju, w tym ponad 300 z Izraela.

"Jesteśmy tu uwięzieni"

Wielu obywateli USA przekonuje jednak, że z powodu zamkniętej przestrzeni powietrznej i masowo odwoływanych lotów, dostęp do transportu jest w praktyce zablokowany. – Jesteśmy tu uwięzieni. To bardzo frustrujące, że władze każą nam wracać do domu, podczas gdy w rzeczywistości nie mamy takiej możliwości - powiedziała CBS News Amerykanka Sasha Hoffman, która utknęła w Dubaju.

Atmosfera ciągłego zagrożenia

Podobne relacje napływają z innych państw regionu. Przebywająca w Kuwejcie blogerka podróżnicza, Alyssa Ramos, przekazała stacji, że po ataku rakietowym w pobliżu lotniska wszystkie jej próby opuszczenia kraju kończyły się anulowaniem rezerwacji. Kobieta opisywała również atmosferę ciągłego zagrożenia w związku z przelatującymi nad miastem pociskami oraz nocnymi eksplozjami i syrenami alarmowymi.

Część Amerykanów próbuje organizować ewakuację na własną rękę. Będąca w ciąży z bliźniętami, Tamar Rubinstein, zdecydowała się na podróż autobusem z Izraela do Egiptu, a następnie na lot do Chicago przez Europę.

Brak jakichkolwiek jasnych informacji jest przerażający. Nigdy nie przypuszczałam, że znajdę się w sytuacji, w której bezpieczny powrót do domu okaże się po prostu niemożliwy” - wyznała Rubinstein.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski