"Donald Trump ma prawo do tego, by żądać ponownego liczenia głosów w stanach (…) i iść do sądów, jeśli istnieją dowody, że doszło do oszustw" – pisze WSJ. Dodaje, że ponownym liczeniem głosów i decyzją prawną powinien być również zainteresowany Joe Biden.

"Wynik, którego powinni chcieć Amerykanie po obu stronach, powinien być uznany za sprawiedliwy przez większość" – dodaje dziennik.

"Co się tyczy oszustw, ludzie Trumpa będą musieli je udowodnić, by wygrać w sądzie. Nie wystarczy oświadczyć, że Filadelfia jest historycznie skorumpowana, chociaż jest, albo że stanowi urzędnicy odpowiedzialni za wybory są stronniczy" – podkreśla w edytorialu dziennik.

Wskazuje przy tym, że wbrew temu, co mówił Donald Trump, sekretarz stanu Georgii (Brad Raffensperger) jest Republikaninem, a liczenie głosów w Arizonie i Georgii wyglądało "profesjonalnie i przejrzyście".

Reklama

Co prawda, podkreśla gazeta, nie można tego samego powiedzieć o Filadelfii, gdzie ludzie z kampanii Trumpa musieli iść do sądu, by ich obserwatorzy mogli monitorować głosowanie, a prawnicy Demokratów byli temu przeciwni. "To jest dokładnie to, czego nie powinni robić Demokraci, by nie podsycać podejrzeć Republikanów. Standardem powinna być przejrzystość liczenia głosów po obu stronach, by nie podważać zaufania społecznego" – podkreśla WSJ.

Jako kolejny błąd wskazuje decyzję Sądu Najwyższego w Pensylwanii, który zmienił stanowe przepisy wyborcze, pozwalając na to, by głosy korespondencyjne były liczone do 6 listopada.

Z drugiej strony, podkreśla dziennik, ważne jest, że republikański senator z Pensylwanii Pat Toomey, powiedział, że nie było dowodów na oszustwa wyborcze w tym stanie. "My również nie widzieliśmy konkretnych dowodów" – dodaje gazeta.

W przypadku innych zarzutów, dodaje gazeta, np. tych zgłaszanych wobec stanu Nevada, powinna obowiązywać zasada: "Jeśli sztab ma dowody, powinien je pokazać i przedstawić w sądzie".

Zdaniem WSJ Trump osiągnął wiele w czasie swojej prezydentury i "byłoby przykro patrzeć na to, jak ta spuścizna jest rujnowana przez niezaakceptowanie normalnego procesu przekazania władzy".

Wśród zasług Trumpa WSJ wymienia m.in. jego pierwsze zwycięstwo wyborcze i dobry wynik w obecnych wyborach, a także przyczynienie się do tego, że Republikanie zachowali większość w Senacie, jak również wzrost poparcia dla GOP wśród mniejszości i wśród klasy średniej. Zdaniem WSJ spuścizna ta będzie jeszcze bardziej doceniona, jeśli "Biden zacznie rządzić z agresywną i niecierpliwą lewicą".

"Umniejszy się ona jednak istotnie, jeśli końcowym aktem Trumpa będzie gorzka odmowa zaakceptowania porażki" – prognozuje dziennik. (PAP)