Agencja Associated Press i telewizje CNN, NBC oraz Fox News ogłosiły w sobotę, że kandydat Demokratów na prezydenta USA pokonał w wyborach ubiegającego się o reelekcję Donalda Trumpa.

Jak ocenił w rozmowie z PAP dr Bartosz Rydliński, wszystko wskazuje na to, że Joe Biden będzie 46. prezydentem Stanów Zjednoczonych. "Aczkolwiek pamiętajmy, że Donald Trump razem ze swoim sztabem będą starali się doprowadzić do pewnych przeliczeń głosów, ewentualnie do rozprawy przed sądami najwyższymi poszczególnych stanów i Sądem Najwyższym samych Stanów Zjednoczonych. Praktycznie Joe Biden już jest prezydentem, ale musimy jeszcze poczekać na ważne deklaracje ciał kolegialnych" - powiedział amerykanista.

Wyraził jednocześnie wątpliwość, czy działania Donalda Trumpa w sposób znaczący będą miały wpływ na zmianę sytuacji w USA. "Pamiętajmy, że w 2000 r., kiedy byliśmy świadkami pewnych dramatycznych sytuacji między Georgem W. Bushem a Alem Gorem, ten wynik był wtedy bardzo wyrównany. Natomiast teraz widzimy, że ta przewaga Joe Bidena jest znacząca, jeśli chodzi o głosy elektorskie. Także te wyniki z Pensylwanii dają szanse Joe Bidenowi, żeby przynajmniej dzisiaj mógł pójść spać spokojnie" - ocenił dr Rydliński.

Pytany, jak ten wynik wpłynie na społeczeństwo amerykańskie, zwrócił uwagę, że Stany Zjednoczone są bardzo podzielone. "Z reguły, kiedy wyniki są do siebie zbliżone, mamy do czynienia z mniej więcej lewicującym wschodnim i zachodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych, natomiast środek USA jest bardziej konserwatywny" - wskazał.

"To jest też duże zadanie przed Joe Bidenem, by pomimo tego, że nie wygrał aż tak spektakularnie, być prezydentem wszystkich Amerykanów, mając również na uwadze różnice klasowe, ekonomiczne, religijne, etniczne, rasowe w tym kraju. To jest zawsze wyzwanie dla prezydenta Stanów Zjednoczonych, dlatego cały świat przygląda się tym wyborom" - podkreślił amerykanista.

Reklama

Odnosząc się z kolei do stosunków polsko-amerykańskich, dr Rydliński zwrócił uwagę, że Joe Biden nie jest Donaldem Trumpem i nigdy tak dobrze o Polsce nie mówił, jednak - jak zauważył - wszyscy prezydenci USA kierują się interesami swojego państwa, również swoich firm. "Dlatego przypuszczam, że tutaj poważne inwestycje już od czasów Baracka Obamy, a szczególnie za czasów Donalda Trumpa będą powodować to, że te różnice w podejściu do polityki zagranicznej nie będą aż tak istotne" - ocenił politolog.

W USA trwa wciąż zliczanie głosów, media oceniają jednak, że przewaga Demokraty jest tak duża, iż może on być pewien liczby głosów elektorskich, która gwarantuje mu prezydenturę. AP przyznała wygraną Bidenowi w Pensylwanii (20 głosów elektorskich) oraz w Arizonie (11). Telewizja Fox łącznie daje Demokracie 290 głosów elektorskich.

Ostateczne wyniki ze wszystkich stanów będą znane prawdopodobnie za kilka tygodni. Prezydent Trump w wydanym oświadczeniu napisał, że wybory jeszcze się nie zakończyły; jego obóz zapowiada walkę podczas ponownych przeliczeń głosów w Georgii i Wisconsin oraz utrzymuje, że w procesie wyborczym dochodziło do fałszerstw. (PAP)

Autorka: Karolina Kropiwiec