Na zadane w sondażu pytanie, na ile prawdopodobne jest przywrócenie Trumpa do władzy w tym roku, 19 proc. wszystkich respondentów, w tym 30 proc. Republikanów, odpowiedziało, że jest to bardzo lub dość prawdopodobne. Teorię te odrzuca jednak 84 proc. wyborców Demokratów oraz 70 proc. bezpartyjnych.

Liczba osób wierzących w powrót Trumpa mimo wszystko jest dość duża, biorąc pod uwagę, że amerykańska konstytucja nie przewiduje takiego scenariusza. Mimo to teorie na ten temat szerzą się w internecie, m.in. wśród zwolenników teorii spiskowych QAnon. Jednym z ich źródeł jest szef firmy produkującej poduszki MyPillow Mike Lindell, który twierdzi, że ma niezbite dowody na fałszerstwa wyborcze w listopadowych wyborach i kiedy Sąd Najwyższy zapozna się z nimi w sierpniu, przywróci Trumpa do Białego Domu.

Argumenty Lindella - który jeszcze przed końcem kadencji Trumpa spotkał się z nim w tej sprawie w Białym Domu - miały przekonać byłego prezydenta. Tak przynajmniej wynika z doniesień m.in. "New York Timesa" i konserwatywnego "National Review". Według tych gazet Trump miał w ostatnim czasie wyrażać przekonanie w rozmowach ze swoim bliskim otoczeniem, że do sierpnia powróci do władzy. 47 proc. badanych Amerykanów przyznało, że słyszało o tych doniesieniach.

Niezależnie od tych teorii 59 proc. zwolenników Republikanów chce, by Trump w dalszym ciągu odgrywał główną rolę w ich partii.

Sondaż Politico wskazuje również, że aż 77 proc. Amerykanów jest przekonanych, że amerykańska demokracja jest zagrożona. Wśród sympatyków prawicy pogląd ten podziela 82 proc. badanych, zaś wśród zwolenników lewicy - 77 proc.

Większość badanych (53 proc.) odpowiedziała pozytywnie na pytanie o ocenę dotychczasowej pracy obecnego prezydenta USA Joe Bidena, choć w przypadku sympatyków opozycji było to tylko 15 proc. Negatywne oceny wystawiło 43 proc. ogółu wyborców.