Czołgi dla Ukrainy. Biały Dom podał, co wpłynęło na zmianę decyzji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 stycznia 2023, 20:56
Biały Dom
Shutterstock
Na zmianę decyzji w sprawie dostarczenia czołgów Ukrainie wpłynęły zmiana realiów na polu bitwy na Ukrainie i potrzeby ukraińskiej armii - powiedział w środę rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby. Dodał jednocześnie, że dostawy czołgów Abrams zajmą "wiele miesięcy".

"To, co się zmieniło, to warunki na miejscu, czyli obecny sposób prowadzenia przez Rosjan wojny i co najważniejsze, wzięliśmy pod uwagę to, co Ukraińcy będą potrzebować w ciągu najbliższych tygodni i miesięcy" - powiedział Kirby. Jak wyjaśnił, chodzi o danie Ukraińcom możliwości prowadzenia ofensywy i połączonych operacji z użyciem różnych elementów sił, w tym pojazdów opancerzonych, artylerii i obrony powietrznej.

"Nie wychodzi się na krokodyla z łodygą kukurydzy" - powiedział.

Przyznał jednocześnie, że dostarczenie 31 czołgów Abrams, co odpowiada jednemu ukraińskiemu batalionowi, zajmie "wiele miesięcy", choć zaznaczył że wcześniej na Ukrainę trafią europejskie czołgi. Dodał również, że zdecydowano się na zakup czołgów, a nie przekazanie ich z magazynów USA ze względu na brak odpowiedniej liczby "nadmiarowych" maszyn w amerykańskim inwentarzu, a także chęć dania Ukraińcom czasu na pełne przyswojenie szkoleń i logistyki związanej z Abramsami.

Pytany, czy znaczy to, że USA spodziewają się, że wojna potrwa jeszcze długo, przedstawiciel Białego Domu odpowiedział twierdząco.

"Trudno przewidzieć, jak długo to jeszcze potrwa, ale musimy być przygotowani, by pozostać przy wspieraniu Ukrainy tak długo, jak trzeba" - ocenił. Dodał, że dostawy Abramsów są dowodem na długoterminowe myślenie o potrzebach obronnych Ukrainy.

Pytany o sprawę korupcji w ukraińskim MON i dymisji wiceministra obrony, Kirby podkreślił, że USA nie mają żadnych sygnałów o tym, że korupcja miała jakikolwiek związek z pomocą przekazywaną przez Amerykę oraz że amerykański sprzęt wojskowy jest używany niezgodnie z przeznaczeniem.

Komentując wypowiedzi ukraińskich oficjeli, którzy zapowiedzieli, że będą starać się o pozyskanie z USA myśliwców F-16, rzecznik stwierdził, że "nie można winić Ukraińców o chęć pozyskania kolejnych systemów" i dodał, że USA stale prowadzą z Kijowem rozmowy na temat dostaw uzbrojenia. W ten sam sposób odniósł się do ewentualnego dostarczenia przez USA rakiet dalszego zasięgu.

Pytany o gotowość sił USA w Europie do ewentualnej rosyjskiej eskalacji i ataku na państwa NATO, Kirby odparł, że nie ma obecnie żadnych sygnałów, by Rosja szykowała się do takiej napaści, jednak zaznaczył, że Ameryka poważnie podchodzi do swoich zobowiązań sojuszniczych. Dodał też, że zwiększony amerykański kontyngent pozostanie w Europie "w przewidywalnej przyszłości".

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj