Transportowcy tracą na blokadzie granic. Nikt nie chce jechać na Wschód

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
21 lutego 2024, 07:43
[aktualizacja 21 lutego 2024, 07:45]
transport
Przez zatory na przejściach spadła opłacalność przewozów, a kierowcy nie chcą brać zleceń na ten kierunek./fot. materiały prasowe
Przez zatory na przejściach spadła opłacalność przewozów, a kierowcy nie chcą brać zleceń na ten kierunek.

– Konsekwencją blokad przejść granicznych są m.in.: wydłużony czas tranzytu, wzrost stawek przewozu, mniejsza sprzedaż polskich firm na tym kierunku oraz wyższe ceny produktów dostarczanych z Unii Europejskiej, w tym także z Polski, do naszego wschodniego sąsiada – mówi DGP Huber Białobrzeski, menedżer w Rohlig SUUS Logistics.

Firmy transportowe przyznają, że cena transportu, która spadła po ustaniu protestów przewoźników, znowu poszybowała w górę. – Zamiast 2 tys. euro kurs kosztuje ponownie 4–5 tys. euro. Wpływ na cenę ma m.in. stawka za dniówkę, którą trzeba zapłacić kierowcy, który na granicy zamiast kilku godzin stoi kilka dni – twierdzi Agnieszka Przystupa, dyrektor Vervo, firmy specjalizującej się w transporcie ładunków. 

 

CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj