Jak wynika z badań omawianych w programie „Obiektywni o Biznesie”, aż 81 procent pracujących Polaków odpowiada twierdząco na pytanie, czy lubi swoją pracę. Tylko co piąty respondent przyznaje, że jej nie lubi. To wynik, który może zaskakiwać, zwłaszcza jeśli zestawić go z codziennymi rozmowami, w których narzekanie na pracę wydaje się normą.
Profesor Dominika Maison z Uniwersytetu Warszawskiego zwraca jednak uwagę, że do tych deklaracji warto podchodzić z pewnym dystansem. Może tu działać mechanizm redukcji dysonansu poznawczego. Skoro codziennie chodzimy do pracy i utrzymujemy się z niej, przyznanie przed sobą, że jej nie lubimy, byłoby psychicznie trudne. Taka szczera odpowiedź oznaczałaby konieczność zmiany, a zmiana pracy jest jednym z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu.
Praca: im starsi, tym bardziej zadowoleni
Najciekawsze różnice widać jednak wtedy, gdy spojrzymy na wyniki pokoleniowo. Zadowolenie z pracy wyraźnie rośnie wraz z wiekiem. W grupie osób po 50. czy 60. roku życia aż 93 procent badanych deklaruje, że lubi swoją pracę. To znacznie więcej niż wśród najmłodszych pracowników.
Przyczyn jest kilka. Starsze pokolenia były wychowywane w przekonaniu, że praca jest wartością samą w sobie i nadaje sens życiu. Do tego dochodzą doświadczenia początku XXI wieku, kiedy bezrobocie sięgało 25 procent. Pracę trzeba było szanować, bo nie była oczywistością.
Młodsi pracownicy wchodzą na rynek w zupełnie innych warunkach. Częściej mówi się o work-life balance, stawianiu granic i ochronie życia prywatnego. To z jednej strony bardzo potrzebna zmiana, ale z drugiej – może prowadzić do zderzenia z realiami pierwszej pracy, gdzie pojawiają się krytyka, wysokie wymagania i presja wyników. Dla części młodych osób to moment rozczarowania.
Nie bez znaczenia są też kwestie finansowe. Starsi pracownicy częściej zajmują lepsze stanowiska, więcej zarabiają i mają mniejsze potrzeby materialne. Młodsi dopiero zaczynają, zarabiają mniej, a jednocześnie chcą mieszkania, samochodu, wakacji i niezależności finansowej. To wszystko sprawia, że praca bywa dla nich bardziej obciążeniem niż źródłem satysfakcji.
Dlaczego seniorzy nie chcą odchodzić z rynku pracy
Najwyższy poziom zadowolenia z pracy deklarują osoby w wieku przedemerytalnym i emerytalnym. Dla wielu z nich praca jest ważnym źródłem sensu, struktury dnia i kontaktów społecznych. Dane GUS pokazują, że mimo braku obowiązku pracy po 60. czy 65. roku życia, coraz więcej osób w wieku 65, 70, a nawet 75 lat pozostaje aktywnych zawodowo.
Część robi to z powodów finansowych, traktując pracę jako istotne uzupełnienie emerytury. Inni chcą po prostu czuć się potrzebni. To szczególnie widoczne w zawodach zaufania publicznego, takich jak lekarze czy nauczyciele.
Kobiety i mężczyźni: podobne zadowolenie, inne motywacje
Badania nie pokazują dużych różnic między kobietami a mężczyznami w ogólnym poziomie zadowolenia z pracy. Różnice pojawiają się jednak w tym, czym praca jest dla obu płci.
Dla kobiet częściej jest ona źródłem sensu i poczucia sprawczości. Choć rzadziej zajmują najwyższe stanowiska i statystycznie mniej zarabiają, częściej pracują w zawodach, w których łatwo dostrzec realny wpływ na innych ludzi. To przekłada się na większe poczucie sensu wykonywanej pracy.
Mężczyźni natomiast częściej postrzegają pracę przede wszystkim jako źródło dochodu. Wciąż silne są społeczne oczekiwania, że to mężczyzna ma zapewniać finansowe bezpieczeństwo rodzinie. W takiej perspektywie jest mniej miejsca na refleksję nad sensem czy satysfakcją.
Jak postrzegamy swoich szefów
Drugim ważnym wątkiem badań jest stosunek pracowników do przełożonych. Ogólny obraz jest raczej pozytywny. Najczęściej wskazywaną cechą dobrego szefa jest decyzyjność. Pracownicy chcą, by przełożony potrafił podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność.
Na drugim miejscu pojawia się kompetencja. To szczególnie istotne w kontekście często przywoływanego kryzysu autorytetów. Szef, który zna się na swojej pracy, staje się naturalnym autorytetem.
Co ciekawe, ocena kompetencji i zaufania do szefa silnie różni się między pokoleniami. Najbardziej krytyczni są milenialsi, czyli osoby w wieku około 30–40 lat. To oni najrzadziej uznają swoich przełożonych za kompetentnych i godnych zaufania.
Może to wynikać z etapu życia i kariery. To pokolenie ma już spore doświadczenie, ambicje i poczucie, że „też mogłoby być szefem”, ale jeszcze niekoniecznie ma dystans i pokorę charakterystyczną dla starszych pracowników. Do tego dochodzi wychowanie w duchu wysokich oczekiwań i silnego feedbacku, co może potęgować frustrację w zetknięciu z realnymi ograniczeniami przełożonych.
Praca mniej ważna, wypalenie częstsze
Paradoksalnie, mimo że młodsze pokolenia częściej deklarują, że praca nie jest dla nich najważniejszą wartością, to właśnie wśród nich częściej pojawia się poczucie wypalenia zawodowego. Mówienie o work-life balance i stawianiu granic nie uchroniło ich przed frustracją.
Być może problemem nie jest sama praca, ale oczekiwania wobec niej. Jeśli praca miała być lekka, przyjemna, dobrze płatna i pozbawiona stresu, to zderzenie z rzeczywistością musi prowadzić do rozczarowania.
Jak te postawy zmienią się z wiekiem – tego jeszcze nie wiemy. Jedno jest pewne: starzenie się społeczeństwa sprawi, że starsi pracownicy będą coraz ważniejszą grupą na rynku pracy. A badania pokazują, że są lojalni, zadowoleni i wciąż bardzo sprawni poznawczo.
To sygnał, którego pracodawcy nie powinni ignorować.