Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin wraz z kopalniami węgla brunatnego Konin i Adamów, od 2012 r. notowany na GPW, jest kontrolowany przez właściciela Polsatu Zygmunta Solorza-Żaka. W umowie prywatyzacyjnej jest zapis, że długoletnia działalność firmy będzie możliwa m.in. dzięki uruchomieniu odkrywki węgla brunatnego Ościsłowo, która zapewni dostawy paliwa do bloków energetycznych przez 15 lat. Ale inwestycja, bez której dalsze działanie ZEPAK stoi pod znakiem zapytania, już jest opóźniona.

Najpierw był problem z odrolnieniem 230 ha gruntów (rozwiązany pod koniec 2016 r.). Teraz z wydaniem decyzji środowiskowej, bez której kopalnia nie może dostać koncesji wydobywczej. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu odmówiła wydania decyzji, bo inwestor (kopalnia Konin) „zignorował dowody dotyczące negatywnego oddziaływania odkrywki Ościsłowo na środowisko i nie zaproponował działań kompensujących nieuniknione szkody w przyrodzie”. Dyrekcja uznała też, że jest wysokie prawdopodobieństwo negatywnego wpływu na Jezioro Wilczyńskie, będące przedmiotem ochrony obszaru Natura 2000.

W odkrywce Drzewce dostarczającej ok. 3 mln ton węgla rocznie paliwo skończy się w przyszłym roku, a w odkrywce Jóźwin (4 mln ton paliwa) – ok. 2020 r. Trzecie pole, Tomisławice (3 mln ton), nie jest w stanie pokryć zapotrzebowania ZE PAK.

– Dziś zużywamy ok. 10 mln ton węgla rocznie. Po planowanych wyłączeniach starych bloków potrzebujemy 6–6,5 mln ton rocznie. Jeśli nie ruszy Ościsłowo, zabraknie nam za chwilę połowy paliwa – mówi Andrzej Mazur, lider związków zawodowych w kopalni Konin. I wylicza, że w tej sytuacji trzeba będzie wyłączyć bloki elektrowni Pątnów I (dwa bloki po 222 MW – red.) lub elektrownię Pątnów II (474 MW).

To byłaby katastrofa – przychody firmy spadłyby nawet o 1/3, czyli prawie o 1 mld zł. Zgodnie z wymogami UE spółka musi do końca roku wyłączyć z użytku przestarzałą elektrownię Adamów w Turku (600 MW). Dostarczająca tam paliwo kopalnia Adamów ma jeszcze 8–9 mln ton węgla, ale nie da się go dowieźć do bloków w Koninie. – Za duże koszty i nie ma infrastruktury kolejowej. A na transport wielkimi ciężarówkami nie zgodzą się mieszkańcy – wylicza Mazur. Możliwy jest przewóz paliwa z pobliskiej prywatnej kopalni Sieniawa, ale to maksymalnie 0,3 mln ton. A z powodów technologicznych kotłów nie da się przestawić na spalanie węgla kamiennego.

ZEPAK ma więc kłopoty. A że odpowiada za produkcję ok. 7 proc. energii elektrycznej w kraju – może jej po prostu zabraknąć. – ZEPAK to infrastruktura krytyczna, resort energii musi to wziąć pod uwagę – uważa Mazur. O ciepło zaczyna się martwić Konin, któremu ZEPAK w 2016 r. wypowiedział umowę na dostawy. W nowym przetargu startuje m.in. niemiecki GETEC, który chce ogrzewać miasto węglem brunatnym z niemieckiej odkrywki Schwarze Pumpe.

Zarząd ZEPAK zapowiedział odwołanie od negatywnej decyzji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu w sprawie Ościsłowa. „W ocenie spółki wydana decyzja pozbawiona jest argumentów merytorycznych i jest sprzeczna z deklaracjami organów państwa w kwestii wspierania działań zmierzających do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Rozmija się z deklaracjami składanymi w procesie prywatyzacji. Odkrywka Ościsłowo to jedyna inwestycja w sektorze energetyki konwencjonalnej realizowana przez prywatnego inwestora. Jej potencjalne zablokowanie wiąże się z poważnymi negatywnymi następstwami o charakterze gospodarczym i społecznym o zasięgu regionalnym i krajowym” – czytamy w oświadczeniu firmy.

To nie pierwsze kłopoty z dostawami z kopalni do elektrowni. Dziesięć lat temu działające osobno elektrownie i kopalnie też nie mogły się porozumieć. Prywatny inwestor, który połączył je w jeden organizm, miał poprawić sytuację. ZEPAK jest ostatnim niekontrolowanym przez Skarb Państwa dużym graczem na energetycznym rynku. Po tym, jak francuskie Engie i EdF sprzedadzą swoje aktywa w Polsce (Engie już sprzedał elektrownię Połaniec Enei), ZEPAK pozostanie sam. Czy będzie renacjonalizowany? W ubiegłym roku Solorz-Żak zapewniał, że nie ma planów sprzedaży aktywów. Krzysztof Tchórzewski, minister energii, powiedział w ubiegłym tygodniu, że nie ma sygnałów o możliwości sprzedaży ZEPAK.

Kłopoty ZEPAK nie martwią ekologów. – W końcu ktoś mądry zrozumiał, że liczy się nie tylko węgiel, lecz także polska przyroda i tysiące mieszkańców regionu, których życie zostałoby zniszczone przez odkrywkę, którzy zostaliby wysiedleni ze swoich domów lub stracili pola uprawne i miejsca pracy – mówi Józef Drzazgowski, przewodniczący Stowarzyszenia Ekologicznego „Eko-Przyjezierze”. 

Polsat kontra rząd

Planowana nowelizacja ustawy abonamentowej odbierze klientów płatnym telewizjom. Ilu z nich straci firma Zygmunta Solorza-Żaka? Wiadomo, że niemal 800 tys. osób, czyli prawie jedna czwarta klientów Cyfrowego Polsatu, korzysta z najtańszych pakietów telewizyjnych, sprzedawanych poniżej 20 zł. W tej grupie pewnie znajdzie się najwięcej osób gotowych zrezygnować z oferty, by uniknąć abonamentu, jeśli projekt nowelizacji wejdzie w życie.

Przewiduje on, że dostawcy płatnej telewizji będą zmuszeni przekazać Poczcie Polskiej dane swoich klientów. Na tej podstawie operator będzie windykował nieuregulowane należności. Poza systemem pozostaną widzowie naziemnej telewizji cyfrowej, którzy nie mają zarejestrowanych odbiorników (tak jak obecnie, nikt ich do tego nie zmusi) i serwisów wideo w internecie, które nie są objęte nowelą. Branża obawia się, że tam właśnie będą uciekać.

Przedstawiciele Polsatu rynkowych obaw nie chcą komentować, ale rządowe plany ostro krytykują. – To my zawieraliśmy umowy z klientami i przekazywanie ich danych innym instytucjom uważamy za wątpliwe – mówi Maciej Stec, członek zarządu Cyfrowego Polsatu. – Poza tym opłata powinna być powszechna, a nie selektywna – dodaje. Zdaniem Polsatu nowela jest niezgodna z konstytucyjną zasadą równości obywateli wobec prawa.