Gazociąg Nord Stream 2 jednak powstanie? Projekt ma coraz większe szanse

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
27 marca 2017, 06:55
Budowa drugiej nitki gazociągu między Rosją i Niemcami jest coraz bardziej realna. Wkrótce może zapaść również decyzja w sprawie powstania polskiej odpowiedzi na tę inicjatywę – Baltic Pipe.

Budowa Nord Stream 2, drugiej nitki gazociągu na dnie Bałtyku, łączącego Rosję z Niemcami, staje się coraz bardziej prawdopodobna. Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, w Komisji Europejskiej jest już większość popierająca budowę. Wcześniej zdania były podzielone. Gazociąg zgodnie z planem ma powstać do końca 2019 r. Brukselę miało przekonać m.in. zobowiązanie do przestrzegania unijnego prawa antymonopolowego.

Oficjalnie według Komisji Europejskiej jej stanowisko w sprawie inwestycji nie uległo zmianie od czasu spotkania ministrów odpowiedzialnych za kwestie energetyczne w państwach członkowskich pod koniec lutego. – Nie widzimy potrzeby nowych projektów infrastrukturalnych na skalę Nord Stream 2 – powiedział wtedy na konferencji prasowej kończącej spotkanie komisarz ds. klimatu i energii Miguel Arias Cañete.

O tym, że inwestycja wkrótce ruszy, mogą świadczyć również posunięcia Gazpromu. Na początku marca rosyjski koncern zarezerwował sobie dostęp do gazociągów w Niemczech, Czechach i na Słowacji, którymi w przyszłości może płynąć surowiec z Nord Stream 2. Zarezerwowała moce od października 2019 do 2039 r.
Jak podają rosyjskie media, główna część gazu z Nord Stream 2 będzie płynąć przez gazociąg Eugal (niemiecka, lądowa odnoga Nord Stream 2) biegnący równolegle do gazociągu Opal, do Czech i później na Słowację. Istniejącą na Słowacji infrastrukturę Gazprom może wykorzystać do dostaw surowca do Austrii, a stamtąd na północ Włoch i na Węgry.

W minionym tygodniu prezydent Rosji Władimir Putin mówił na spotkaniu z dziennikarzami, że Nord Stream 2 nie jest wymierzony przeciwko żadnemu krajowi.
Ekspertów nie dziwi dążenie strony rosyjskiej i niemieckiej do budowy gazociągu.

– Niemcy chcą mieć pewność dostaw gazu, a Nord Stream 2 może im to zapewnić – mówi Piotr Dzięciołowski, analityk DM Citi Handlowy. Jak zaznacza, dla strony niemieckiej i rosyjskiej byłoby to tańsze rozwiązanie niż korzystanie z dostaw gazu płynącego np. przez Polskę. – To powoduje większe uniezależnienie od krajów, przez które surowiec już przepływa – dodaje nasz rozmówca.

Analitycy zwracają uwagę, że Rosjanie od lat próbują opleść Europę siecią swoich gazociągów, zarówno od północy, jak i od południa. Jak podkreśla Tomasz Kasowicz, analityk rynku akcji w DM PKO BP, budując Nord Stream 2, Rosja chce zapewnić sobie infrastrukturę do tego, by w przyszłości zwiększyć dostawy gazu do Europy.
Potencjalna pozytywna decyzja o budowie Nord Stream 2 to problem dla strony polskiej. PGNiG obawia się, że druga nitka gazociągu bałtyckiego spowoduje umocnienie pozycji Gazpromu na europejskim rynku. Może też spowodować, że Gazprom zakręci kurek z dostawami surowca w Gazociągu Jamalskim.

Dziś PGNiG jest uzależniony od importu surowca przez Jamał. Ale ponieważ gazociąg służy też do tranzytu ropy, nie ma mowy o zaprzestaniu dostaw. Kontrakt jamalski kończy się w 2022 r.

Jak mówił DGP w połowie marca Piotr Woźniak, prezes PGNiG, negocjacje w sprawie przedłużenia umowy muszą się rozpocząć już w 2019 r. Jeśli powstanie druga odnoga gazociągu bałtyckiego, to negocjacje z Rosjanami dotyczące wolumenu importowanego gazu i jego ceny mogą okazać się trudniejsze.

W swojej strategii do roku 2022 r. PGNiG zakłada dywersyfikację dostaw i uniezależnienie się od importu rosyjskiego gazu. Obecnie stanowi on ponad 80 proc. dostarczanego do Polski surowca. Oprócz gazu, który sprowadzamy z Kataru, odpowiedzią na rozluźnienie relacji z Rosją ma być polsko-duński gazociąg Baltic Pipe, który będzie połączony z Norwegią. Pomógłby on również w rozmowach z Rosjanami. Jak zaznacza Tomasz Kasowicz z DM PKO BP, Gazprom negocjując kontrakty patrzy na infrastrukturę przesyłową danego kraju i na to, czy i w jaki sposób jest połączony z innymi państwami.

Po naszej stronie głównym wykonawcą Baltic Pipe jest spółka Gaz-System. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, negocjacje z Duńczykami mogą się wkrótce zakończyć. Prawdopodobniej pod koniec marca odbędzie się open season – aukcja, podczas której firmy będą mogły rezerwować moce przesyłowe mającego powstać gazociągu. Piotr Naimski, rządowy pełnomocnik ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, zapowiadał, że kontrakty przesyłowe mogą zostać podpisane jesienią.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj