Zaznaczył, że trudno precyzyjnie oszacować korzyści związane z organizacją mistrzostw świata. Jego zdaniem część tych korzyści wiąże się z turystyką. Zaznaczył, że są też korzyści niematerialne, chodzi o rolę propagandową, "która wymyka się prostym ekonomicznym bilansom".

Jak wskazał, te korzyści, które jesteśmy w stanie policzyć w miarę precyzyjnie, z całą pewnością będą teraz niższe od gigantycznych kosztów. "Już dziś widać, że znacznie przekroczono zakładany budżet na obecne mistrzostwa. Początkowo mówiło się, że ma to być mniej niż 10 mld euro. Już na pewno jest powyżej 12 mld euro, a niektórzy twierdzą, że ostatecznie wynik może dobić nawet do 20 mld euro" - zauważył ekonomista.

Zwrócił uwagę na problem z obliczeniem tych wydatków. "Część z nich to wydatki potrzebne na inwestycje infrastrukturalne, które będą służyły rosyjskiej gospodarce przez długie lata. Natomiast część, jak wydatki na znaczą liczbę stadionów, zresztą bardzo drogich, trzeba zapisać wyłącznie po stronie kosztów. I to kosztów mundialu" - podkreślił. Dodał, że trudno bowiem spodziewać się sensownych pomysłów, jak to później gospodarczo je wykorzystać.

Według niego Rosji będzie trudno zbilansować mistrzostwa, są one też wyraźnie droższe niż poprzedzenie edycje - w szczególności w RPA czy w Niemczech. "Porównywalne kwoty wydawano natomiast cztery lata temu w Brazylii. I do dziś widzimy, jak dużym obciążeniem jest to dla tamtejszej gospodarki" - powiedział.

Biga przyznał, że Rosja jest w lepszej sytuacji niż Brazylia. "Chociażby dzięki temu, że teraz mamy wysokie ceny ropy. Dzięki czemu budżet państwa jest w relatywnie dobrym stanie" - zaznaczył. Przypomniał, że igrzyska w Soczi też zakończyły się "na znacznymi minusie", ale to nie zniechęciło Rosji do tego, żeby mieć duży rozmach przy organizacji Mistrzostw Świata w piłce nożnej.

"Natomiast to zniechęca wiele innych krajów europejskich od starania się o takie imprezy. Ponieważ w ostatnich latach bardzo wzrosły wydatki na bezpieczeństwo przy takich wydarzeniach, a przychody niekoniecznie. Stąd trudno jest uzyskać dodatki bilans tego typu imprez" - ocenił.

Według Bigi w przy okazji organizacji MŚ w jednym państwie, w pewnych sytuacjach, zyskują też jego sąsiedzi. "Ale z Rosją mamy dość szczelną granicę. Przekraczanie jej jest czasochłonne i zawsze wiąże się z jakimś ryzykiem" - ocenił. Stąd w przypadku tak wielkiego kraju, jak Rosja, sąsiedzi niewiele skorzystają - uważa.

>>> Czytaj też: Czy organizacja Pucharu Świata się opłaca? Gospodarze inwestują miliardy