Firma upadła, właściciele w więzieniu, a dowodów brak

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 września 2009, 07:29
Po trzech latach śledztwa prokuratura pyta biegłych, czy doszło do przestępstwa. Rzeczpospolita powraca do bulwersującej sprawy upadłej już firmy Bestcom, sprowadzającej sprzęt komputerowy z Chin.

W 2006 r. wrocławska prokuratura zatrzymała właścicieli firmy - Roberta Nowaka i Jacka Karabana - zarzucając im pranie brudnych pieniędzy i udział w zorganizowane grupie przestępczej. Ale aktu oskarżenia nie ma do dziś.

Prokuratura Krajowa tłumaczy, że postępowanie trwa długo, bo śledczy czekają na opinię biegłych. Jak się dowiaduje gazeta, opinia ma być gotowa do końca września.

"Sytuacja, gdy po tylu latach prokuratura wciąż poszukuje gorączkowo dowodów winy ludzi, których wcześniej wpakowała do aresztu, to patologia" - mówi europoseł Janusz Wojciechowski, były prezes NIK i były sędzia apelacyjny. "Prokuratura po latach śledztwa przyznaje się do niewiedzy" - komentuje prof. Brunon Hołyst.

Więcej w publikacji Rzeczpospolitej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: gospodarka
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj