PKP manipulują wynikami Intercity przed giełdowym debiutem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 października 2009, 03:00
PKP manipulują wynikami Intercity przed giełdowym debiutem
ST
PKP Intercity po raz pierwszy od 2005 roku mogą zakończyć ten rok ze stratami. Dziennik Gazeta Prawna dowiedział się, że władze spółki, by polepszyć wynik, negocjują z wierzycielami przeniesienie tegorocznych zobowiązań na 2010 rok.

Spółka najwięcej winna jest PKP Polskim Liniom Kolejowym (PKP PLK), które pobierają opłaty za korzystanie z torów – aż około 80 mln zł.

– W połowie października zadłużenie przewoźników wynosiło 480 mln zł. Największe zaległości ma PKP Intercity – mówi Zbigniew Szafrański, prezes PKP PLK.

Intercity udało się rozwiązać ten problem. Przewoźnik porozumiał się z zarządcą torów, który jak Intercity należy do Grupy PKP, w sprawie rozłożenia płatności na raty.

– Nie mieliśmy wyjścia. Nie mogliśmy zaciągać kolejnych zobowiązań. Każda pożyczka kosztuje – tłumaczy Andrzej Celiński, prezes PKP Intercity.

Jego spółka w tym roku zrolowała już ponad 60 mln zł zobowiązań. PKP PLK podpisały podobną ugodę z PKP Cargo – też należącym do grupy.

Na taką przychylność PKP PLK nie mogły liczyć PKP Przewozy Regionalne, spółka, którą w grudniu 2008 r. przejęły samorządy. W zeszłym tygodniu, po tym jak na wniosek Intercity komornik zajął konta PKP PR, Ministerstwo Infrastruktury wyraźnie stanęło po stronie spółek z Grupy PKP. Nakazało PR natychmiastową spłatę należności wobec Intercity, PLK i PKP Energetyki.

Według naszych informacji chodzi o kwotę ok. 30 mln zł.

Sprawa rozliczeń zainteresowała sejmową Komisję Infrastruktury, która na czwartkowe posiedzenie zaprosiła m.in. Andrzeja Wacha, prezesa spółki matki w grupie PKP.

– Interesuje nas, jakie są prawdziwe relacje pomiędzy spółkami wewnątrz Grupy a podmiotami zewnętrznymi, np. Przewozami Regionalnymi – mówi Janusz Piechociński, wiceprzewodniczący komisji.

Jego zdaniem już kilka razy polskie koleje podrasowywały wyniki na potrzeby polityczne i ekonomiczne.

Prof. Wojciech Rydzkowski, ekspert od transportu z Uniwersytetu Gdańskiego, działania PKP Intercity traktuje jak finansową kosmetykę.

– W ramach Grupy od lat wzajemne należności między spółkami dowolnie przesuwano. W tym roku taką spółką może być PKP Intercity. Wiosną 2010 roku spółka ma przecież trafić na giełdę – mówi Wojciech Rydzkowski.

Eksperci mają jednak wątpliwości, czy zabiegi PKP Intercity, które ze sprzedaży akcji chcą pozyskać na inwestycje co najmniej 400 mln zł, odniosą żądany skutek.

– Poważni inwestorzy przed wyłożeniem środków bardzo dokładnie badają księgi firmy. Rozłożenie tegorocznych płatności na raty i przerzucenie jakiejś ich części na przyszły rok może być działaniem mało wyrafinowanym. Być może okaże się skuteczne w przypadku drobnych inwestorów – mówi Mirosław Saj z Biura Maklerskiego DnB Nord.

i02_2009_209_166_002a_001_119345.jpg
Wyniki finansowe PKP Intercity
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj