Raport U.S. Energy Information Agency przynosi złe wieści dla krajów takich, jak: Chiny, Meksyk, Norwegia, Kanada czy Wielka Brytania. We wszystkich produkcja dzienna skurczy się za ćwierć wieku co najmniej o kilkadziesiąt procent. Przykładowo w Chinach spadnie ona z obecnych ok. 3,2 mln baryłek do 2,7 mln. W Norwegii będzie to 1,25 mln baryłek zamiast obecnych 2,5 mln, a w Wielkiej Brytanii ok. 0,5 mln baryłek z obecnych ok. 1,25 mln.

Poszukiwania nowych złóż

Brytyjczycy jednak nie rezygnują z poszukiwania nowych złóż, tym razem jednak nie będą eksploatować Morza Północnego. Brytyjska firma naftowo-gazowa Desire Petroleum rozpoczęła właśnie wiercenia na północ od Falklandów. Pikanterii dodaje przeszłość tego regionu – do terytorium rości pretensje Argentyna, która przegrała w 1982 roku siedmiotygodniową wojnę o Falklandy-Malwiny z Wielka Brytanią. Desire Petroleum wynajęła platformę naftową Ocean Guardian, która po trzymiesięcznej podróży przybyła na archipelag w drugiej połowie lutego.

Źródła niekonwencjonalne

Analitycy EIA zwracają też uwagę na optymistyczne akcenty, związane z pozyskiwaniem ropy naftowej z piasków roponośnych. – Postęp w rozwoju technologicznym pozwoli na otrzymywanie z tych złóż nawet 4,5 mln baryłek ropy dziennie – zwraca uwagę Richard Newell.

Jak podają eksperci branżowego portalu Peakoil.pl, zasoby tzw. niekonwencjonalnych źródeł ropy naftowej, takich jak piaski czy łupki roponośne w Kanadzie lub Wenezueli, są obfite – szacuje się je nawet na 174 gigabaryłki. Trzeba jednak pamiętać, że ropa niekonwencjonalna jest dużo trudniejsza w ekstrakcji, a co za tym idzie wymaga wysokich nakładów energetycznych. – Podczas gdy w przypadku ropy naftowej ciśnienie samo ją wydobywa, piaski czy łupki są ciężką mazią wymieszaną z piaskiem, którą trzeba wydobyć i odpowiednio przerobić. Dlatego właśnie tempo przerobu jest bardzo powolne – przypomina Peakoil.pl.

Eksperci twierdzą, że pomimo rozwoju przemysłu paliw alternatywnych kluczowym rynkiem dla ludzkości w co najmniej kilkudziesięcioletniej perspektywie pozostanie rynek ropy. Wskazuje się przy tym, że w krajach rozwiniętych produkuje się i transportuje ogromne ilości towarów, a właśnie ropa stanowi paliwo zasilające dla 90 proc. światowego transportu. Alternatyw, które pozwoliłyby utrzymać obecny poziom produkcji, praktycznie nie ma; wachlarz alternatyw dla transportu jest bardzo ubogi.

Amerykański punkt widzenia

Raport agencji prezentuje przede wszystkim amerykański punkt widzenia i do tego właśnie rynku odnoszą się kolejne przewidywania cen paliw w perspektywie długoterminowej. W 2030 r. cena galonu benzyny ma średnio kształtować się na poziomie 3,68 dolarów (obecnie jest to ok. 2,65 dolarów), a pięć lat później osiągnie 3,91 dolarów. Diesel będzie nieco droższy: ma kosztować odpowiednio 3,83 dolarów i 4,11 dolarów, a to wszystko za przyczyną zwiększonego popytu na te paliwo.

Największy na świecie rynek energii będzie jednak w ciągu najbliższych lat znacząco ewoluował. Spadnie udział paliw kopalnych w całkowitej konsumpcji energii z obecnych 84 do 78 proc. w 2035 roku. Największą dynamikę wzrostu produkcji będą odnotowywały biopaliwa oraz paliwa odnawialne. W tym drugim przypadku przyczyni się do tego wprowadzona już federalna polityka RFS (Renewable Fuel Standard – Standard Paliw Odnawialnych). Rządowe agencje informują, że już rośnie ilość biopaliw, jakie zużywają Amerykanie w swoich pojazdach zarówno osobowych, jak i ciężarowych. Jest to m.in. efekt wprowadzenia przepisów ustawy o niezależności energetycznej i bezpieczeństwie energetycznym. Prawo federalne zakłada, że rocznie do obrotu powinno być wprowadzane minimum 9 mld galonów biopaliwa, a w roku 2022 zużycie paliw odnawialnych powinno osiągnąć co najmniej 36 mld galonów rocznie.

Warto także zauważyć, że według przewidywań analityków od 2028 roku przemysł produkcji biopaliw będzie zużywał najwięcej energii. Obecnie w USA 1/3 zapotrzebowania na energię pochłania przemysł na czele z branżą chemiczną, rafineryjną, górniczą i papierniczą.