Robinson: Euro sięga dna cyklu; korekta nie trwała długo

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 maja 2010, 12:10
Andrew Robinson
Andrew Robinson/Forsal.pl
Minęła kolejna słaba dla euro sesja nocna po tym, jak weekendowy pakiet stabilizacyjny starczył na niecałe 24 godziny wzrostów. Obawy nie słabną a negatywna tendencja ogarnęła również rynki akcji, które w Europie spadły o około 1% (Hiszpania o 3,3%); Wall Street jedynie 0,3% na minusie.

Późnym popołudniem funt brytyjski zyskał nieco na wieść o tym, że Wielka Brytania w końcu będzie miała nowy rząd – po bezdecyzyjnym okresie negocjacji trwającym od zeszłego czwartku okazało się, że Tories (Konserwatyści) i Liberalni Demokraci utworzą koalicję – Brown rezygnuje z funkcji premiera, a zastąpi go Cameron. Brytyjskie dane ekonomiczne również okazały się pomyślne dla funta, szczególnie niesamowite wzrosty aktywności produkcji w przemyśle i przemyśle wytwórczym (odpowiednio +2,0%/3,3% r/r), jak również optymistyczna prognoza PKB w kwietniu z NIESR (0,5% wobec poprzednich 0,2%). Ale wcześnie rano w Azji GBP stracił grunt pod nogami po opublikowaniu artykułu UK Telegraph obrazującego potencjalnie głębsze pęknięcie pomiędzy Wielką Brytanią a Europą, po tym jak ta pierwsza nie przystąpiła do funduszu stabilizacyjnego.

Kurs złota zakończył sesję na rekordowo wysokich poziomach, pomimo ogólnej niepewności, co lekko wspomogło dolara australijskiego. Prawdziwym powodem siły AUD jednak okazał się optymistyczny budżet na 2010/11, który przedstawia mocną perspektywę budżetową i silny wzrost gospodarczy, co, w połączeniu z potwierdzeniem przez agencje ratingowe australijskiego AAA, znacznie wsparło tamtejszą walutę. Niemniej jednak, AUD nie wybił się powyżej 0,90.

Z danych amerykańskich, poziom zapasów hurtowych wzrósł o 0,4% m/m (oczekiwano 0,5%) a wskaźnik optymizmu wśród małych przedsiębiorstw zwyżkował z 86,8 na 90,6. Wskaźnik optymizmu gospodarczego IBD/TIPP również skoczył w górę z 48,4 na 48,7. Ale za to wskaźnik zaufania konsumentów ABC pozostał na niskim poziomie, nie ruszając się z -47.

Sesja azjatycka była wyciszona, gdyż traderzy/inwestorzy skupili się na analizie wydarzeń z ostatnich kilku dni. Rynki akcji radziły sobie różnie. Indeks Nikkei zwyżkował, Shanghai spadł o tyle samo, w związku z czym apetyt na ryzyko nie mógł przyjąć żadnego kierunku. Utrzymały się dość wąskie (relatywnie!) kanały i niedawne maksima/minima. Na horyzoncie brak publikacji konkretnych danych, więc wygląda na to, że sprawy przenoszą się do Europy.

Patrząc na kalendarz europejskich danych, mamy PKB za pierwszy kwartał w Niemczech, ceny producentów/importu w Szwajcarii, stopę bezrobocia oraz kwartalny raport Banku Anglii na temat inflacji w Wielkiej Brytanii, no i na koniec PKB za pierwszy kwartał dla strefy euro. Sesja amerykańska to marcowe dane handlowe z Kanady i USA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj