Szczyt Ecofin bez przełomu. To tylko kolejny element biurokratycznej machiny

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
17 września 2011, 17:21
Kryzys, euro, Unia Fot. Shutterstock
Kryzys, euro, Unia Fot. Shutterstock/ShutterStock
Nieformalny szczyt ministrów finansów Unii Europejskiej, który odbył się we Wrocławiu nie przyniósł przełomu w bieżących sprawach, ale zapadły na nim decyzje, które mogą przynieść pożytek w przyszłości - ocenili ekonomiści.

Główny ekonomista X-Trade Brokers Przemysław Kwiecień ocenił, że spotkanie ministrów finansów Unii Europejskiej Ecofin we Wrocławiu, to kolejny element biurokratycznej machiny, który nie jest przełomowy dla obecnej sytuacji w strefie euro. "Pewne ustalenia, dotyczące m.in. tzw. sześciopaku zostały podjęte, tyle, że chodzi o to, aby wszyscy na poziomie poszczególnych krajów byli zgodni w ratyfikacji tych rozporządzeń. Jeśli będą zgodni, to będzie to krok do przodu, jeśli nie - to nie będzie wiele warte" - powiedział ekonomista XTB.

>>> Czytaj też: 17 ministrów w środku gospodarczej burzy spiera się o obliczenia

Celem sześciopaku, czyli pakietu pięciu rozporządzeń i dyrektywy, jest przede wszystkim wzmocnienie unijnego Paktu Stabilności i Wzrostu trzymającego w ryzach finanse publiczne krajów UE.

Kwiecień dodał, że to, w jaki sposób dany kraj będzie karany za przekroczenie pewnych miar fiskalnych nie jest w tej chwili najistotniejsze. "Teraz ważniejsze jest, aby ugasić ten pożar, który jest obecnie" - podkreślił Kwiecień.

>>> Czytaj też: Niezdyscyplinowane kraje trafią przed ETS?

Ekonomista dodał, że nieformalny szczyt ministrów finansów nie będzie miał wpływu na zachowanie rynków, bo rynek już zdyskontował to, że na razie czarny scenariusz niekontrolowanego upadku Grecji się nie realizuje. "W związku z tym, ten szczyt w tym kontekście niewiele zmienia i sądzę, aby wpłynął na zachowanie rynków" - ocenił Kwiecień.

Główny ekonomista Business Centre Club prof. Stanisław Gomułka powiedział, że choć nieformalny szczyt ministrów finansów UE nie przyniósł przełomu w sprawach bieżących, to zapisał się pozytywnie. "Bardzo dobrze się stało, że doszło do tego spotkania. Polska sprawuje Prezydencję, a od Prezydencji oczekuje się inicjatyw w rozwiązywaniu ważnych spraw Europy. Chociaż główny kryzys dotyczy strefy euro, to Polska i inne kraje, które są poza strefą euro mają do niej wejść, więc są wszyscy żywotnie zainteresowane rozwiązaniem kryzysu stosunkowo szybko i bez większych kosztów" - powiedział ekonomista BCC.

>>> Czytaj też: "Strefa euro ma się lepiej niż inne wielkie gospodarki"

Gomułka na plus zaliczył osiągniecie porozumienia ministrów finansów w sprawie tzw. sześciopaku. "Ma on co prawda niewielki wpływ na rozwiązanie problemów jakie mamy w tej chwili. To działanie pożyteczne, ale na przyszłość" - podkreślił Gomułka.

Przyznał również, że to co teraz jest potrzebne najbardziej do uspokojenia rynków i do zdecydowanego wychodzenia z kryzysu, to zwiększenia kapitału i aktywności Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF). "W tej sprawie rozmowy prowadzone będą w obrębie krajów należących do strefy euro. Polska może jednak zgłosić swoje pomysły na poradzenie sobie z kryzysem. Na razie tego nie zrobiła" - stwierdził Gomułka.

Ekonomista BCC, powiedział, że spotkanie ministrów finansów, które odbyło się w Polsce to również element prestiżowy dla Polski. "Szczególne, że brał w nim udział minister skarbu USA Timothy Geithner. To taki element koordynacji, wymiany poglądów transatlantyckich. Bardzo dobrze, że tak się stało" - podkreślił Gomułka.

Odniósł się też do deklaracji ministra finansów Jacka Rostowskiego, dotyczących pozytywnych korzyści dla Polski i innych krajów z przynależności do UE oraz strefy euro. "Te wszystkie proeuropejskie deklaracje są jak najbardziej wskazane. Niepotrzebne jednak były spektakularne i nieprawdopodobne wizje (ministra Rostowskiego w PE - PAP) o możliwości wojny w Europie. To było niepotrzebne i nie miało żadnego uzasadnienia. Ponadto odciągnęło uwagę od tych spraw, które są autentyczne i wymagają rozwiązania" - podkreślił Gomułka.

Główny ekonomista Reiffeisen Banku Jacek Wiśniewski stwierdził, że wystąpienie ministra Rostowskiego w PE było +mocne+ i pokazywało analogie historyczne. "Historycznie tak trudne czasy kończyły się zazwyczaj jakimiś niepokojami. Warto więc myśleć o tym teraz, a nie po szkodzie. Wprowadzać rozwiązania, które zabezpieczą nas przed tym, co często zdarzało się w historii" - powiedział ekonomista Reiffeisen Banku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj