Cieśnina Ormuz - 54 kilometry, o które drży cały świat

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 stycznia 2012, 06:54
Cieśnina Ormuz zarzewiem nowego konfliktu?
Cieśnina Ormuz zarzewiem nowego konfliktu?/Forsal.pl
Cieśnina Ormuz, położona pomiędzy Iranem a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, zdaje się być ulubioną kartą przetargową irańskiego rządu, który co i rusz grozi jej zamknięciem. Krok taki odbiłby się bardzo negatywnie na cenach ropy. Czy jest jednak szansa, że groźby te zostaną kiedyś spełnione?

Podpisanie w sobotę przez prezydenta Baracka Obamę ustawy nakładającej na Iran kolejne sankcje gospodarcze jest następnym krokiem mającym skłonić kraj do wycofania się z programu nuklearnego. Jednoczesne groźby ze strony UE wywołują w Teheranie wciąż tę samą reakcję: groźbę zamknięcia cieśniny Ormuz. Groźba ta jest jak najbardziej poważna – przez cieśninę przepływa 20 proc. światowej ropy, co stanowi jednocześnie około 35 proc. całego transportu morskiego tego surowca. Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, Europa kupuje od Iranu około 450 tys. baryłek ropy dziennie, co stanowi 18 proc. ich całkowitego eksportu. Największym kupcem surowca są Chiny, duże znaczenie ma też Rosja. Ropa stanowi 80 proc. całkowitego eksportu Iranu i około połowę dochodów tego państwa, podaje Bloomberg. Według Merrill Lynch, w wyniku takich działań cena ropy za baryłkę podniosłaby się o 40 proc.

>>> Czytaj też: IRNA: Iran przeprowadził symulację blokady Cieśniny Ormuz

Groźby takie pojawiają się jednak nie pierwszy raz – blokada cieśniny Ormuz jest ulubionym argumentem Teheranu w odpowiedzi na groźby kolejnych sankcji związanych z programem nuklearnym. Jednak poważne konsekwencje takiego ruchu dla samego Iranu pozwalają myśleć, że kraj ten nie zdecyduje się na jego wykonanie. Zatwierdzenie nowych sankcji przez Baracka Obamę jak na razie nie skłoniło Teheranu do zaostrzenia swojej pozycji, wręcz przeciwnie – tego samego dnia pojawiła się informacja o możliwości otwarcia nowych rozmów pomiędzy Iranem a UE.

Rozwoju wydarzeń nie da się jednak przewidzieć, ale oczy Zachodu na pewno będą skierowane na tę kwestię. Grzegorz Zięba, makler KBC Securities N.V. w swojej wypowiedzi dotyczącej oczekiwań na rok 2012 stwierdził: „Amerykanie wycofali się już z Iraku, więc teoretycznie mogą sobie pozwolić na interwencje w przypadku dalszych prób demonstracji siły przez Mahmuda Ahmadineżada. Zwłaszcza, że ropa z tego miejsca jest bardzo istotna dla chińskiej gospodarki, czy będziemy świadkami pierwszej wspólnej amerykańsko-chińskiej akcji zbrojnej? Wszystko zależy od zachowania prezydenta Iranu.”

>>> Polecamy: Ahmadineżad: bank centralny Iranu zareaguje na sankcje

657963-charles-taylor-bliski-wschod.jpg
Bliski Wschód, fot. charles taylor
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj