Ukraiński dron posłał rakiety w cel na Krymie
W niedzielę Robert Brovdi "Magyar", dowódca Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy, opublikował nagranie z nalotu dronów na węzeł łączności Floty Czarnomorskiej pod miejscowością Mirne na okupowanym Krymie. Na nagraniu z kamery bezzałogowca FP-1 lub FP-2 widać, jak maszyna wystrzeliwuje w kierunku celu pociski rakietowe.
Pierwsze nagranie ukraińskiego drona wystrzeliwującego pociski rakietowe pojawiło się 12 maja. Opublikowali je Rosjanie. Uruchomiło to spekulacje na temat nowego rozwiązania. We wpisie z niedzieli "Magyar" ujawnił więcej konkretów.
Nowe drony mają i głowicę, i rakiety
W nowej wersji drona uderzeniowego FP-1 lub FP-2 pod skrzydłami zamontowano dwie wyrzutnie rakiet, z których każda może wystrzelić po cztery pociski. Nadal nie ujawniono, jakiego typu rakiet użyto. Jednak biorąc pod uwagę ich rozmiar, jak piszą specjaliści z ukraińskiego serwisu militarnego "Defense Express", prawdopodobnie chodzi o 57-milimetrowe niekierowane pociski rakietowe typu powietrze-ziemia S-5.
W niedzielnym wpisie "Magyar" dodał, że oprócz rakiet drony te przenoszą również 60-kilogramową głowicę bojową, co wcześniej nie było jasne. Zasięg bezzałogowca w tej konfiguracji wynosi do 500 kilometrów.
Nie są zbyt celne, ale wypełniają swoje zadanie
Ukraińscy eksperci oceniają na podstawie nagrań z ataku na Krymie, że celność pocisków montowanych na dronach nadal pozostawia wiele do życzenia – choć sam obiekt został w końcu trafiony, to część rakiet wyraźnie zeszła z kursu.
"Problem ten prawdopodobnie można ograniczyć poprzez ulepszenie systemu sterowania, celowania oraz innych elementów wpływających na precyzję lotu pocisków" – czytamy w analizie "Defense Express".
Zaznaczono jednak, że ma to drugorzędne znaczenie. Rakiety mają przede wszystkim służyć dronom do niszczenia rosyjskich mobilnych grup przeciwlotniczych. Neutralizować je z dystansu bądź zmuszać do ucieczki – tak by drony miały otwartą drogę do uderzenia na cel.
