Krótka charakterystyka: Rosjanin Maksim Nogotkow, 35 lat, szef sieci sprzedającej telefony komórkowe Swiaznoj oraz banku Swiaznoj. Stan konta – miliard dolarów. W tym roku dołączył do ekskluzywnego grona światowych superbogaczy. Choć zajmuje na liście magazynu „Forbes” dopiero 1135. miejsce, to dysponuje wszystkimi atutami, by szybko pomnażać majątek i piąć się w górę zestawienia. Przede wszystkim ma długoletnie doświadczenie w prowadzeniu biznesu – działa w nim już od ponad dwóch dekad.

Tak, to nie pomyłka: Nogotkow pierwsze i – co najważniejsze – zyskowne przedsięwzięcie uruchomił jako dwunastolatek. – Po przyjściu ze szkoły podszedłem do taty i zapytałem go, czy może mi pożyczyć trochę pieniędzy, bo zamierzam rozkręcić własny biznes – opowiada zdobywca nagrody Przedsiębiorca Roku 2010, którą przyznała firma doradczą Ernst & Young. Reakcja ojca była jakże typowa, bo po pierwsze – wychował się on w kolektywnym oraz państwowym Związku Radzieckim, a po drugie – era nastoletnich bogaczy z internetu miała dopiero nadejść. – Wspaniale synu, ale na to jesteś jeszcze sporo za młody – usłyszał. Mały Maksim nie poddał się, tylko pożyczył trochę rubli od kolegów ze szkoły oraz podwórka. I rozpoczął przygodę z prywatnym biznesem.

Tym, co go pasjonowało, były rzecz jasna komputery. Dzisiejsi 40-latkowie pamiętają giełdy komputerowe rozsiane po całej Polsce (działały w weekendy najczęściej na terenie szkół), na których handlowano sprzętem, peryferiami oraz grami. Nikt wówczas nie przejmował się prawami autorskimi. Tak samo było i w dogorywającym ZSRR. Jednak o ile u nas można było kupić ZX Spectrum, pierwsze atari, commodore’y czy amstrady, to tam wielką popularnością cieszył się rodzimy komputer o nazwie Elektronika BK-0010.

Podbił rynek, choć użytkownicy narzekali, że maszyna opracowana przez Centrum Naukowe NPO została wyposażona w marne 32 KB pamięci podręcznej, trudno było więc dla niego napisać jakiekolwiek programy, poza najprostszymi (bo już 16 KB z tych 32 KB zajmował system operacyjny Vilnius Basic). Nie miała jednak wielu znaczących rywali, bo zachodnia konkurencja była po prostu droższa. Gdy jednak NPO dało BK-0010 ogromną jak na tamte czasy pamięć – aż 128 KB (dziś nasze pecety mają jej po 4 GB, a nawet 8 GB) – sytuacja uległa całkowitej zmianie. Ten skok technologiczny sprawił, że nagle pojawiła się cała masa programów pisanych przez entuzjastów i firmy: edytory tekstów, proste bazy danych, modyfikacje systemu operacyjnego oraz gry. I właśnie tzw. software’em handlował uczeń Nogotkow, bo nikt nie pytał o prawa autorskie. – Nie pamiętam, ile na tym zarabiałem, ale z pewnością zarabiałem. Najważniejsze doświadczenie, jakie wyniosłem z tego epizodu i jakie po latach mi się przydało, dotyczyło tego, jak uruchomić biznes za kredyt – dodaje.

Kolejne lata to wielkie zawirowania. W Puszczy Białowieskiej w grudniu 1991 r. zostaje pogrzebane ZSRR, a Rosja porzuca nauki Wodza Rewolucji i zachłystuje się kapitalizmem. Lub tym, co nazywa kapitalizmem. Te czasy mają dwa oblicza: z jednej strony za prezydenta Borysa Jelcyna tworzy się kasta zaprzyjaźnionych oligarchów za bezcen przejmujących najlepsze kąski z państwowego majątku, z drugiej – następuje eksplozja ludzkiej przedsiębiorczości, której nie udało się wykorzenić przez 70 lat trwania komunizmu.

Po rozpadzie ZSRR Nogotkow – w tym czasie handlujący już nie pirackimi grami i programami komputerowymi, ale telefonami – wstępuje na Moskiewski Uniwersytet Techniczny. W murach tej szacownej uczelni wytrzymuje jednak kilka semestrów i rzuca ją, by zająć się biznesem. – Wszystko działo się tak szybko, że nie można było jednocześnie robić dwóch rzeczy naraz. Stanąłem przed wyborem: albo całkowite poświęcenie się nauce, albo wykorzystanie tej niewiarygodnej szansy i postawienie na przedsiębiorczość – opowiada. Nie trzeba dodawać, co wybrał – każdy Rosjanin marzył wtedy, by stać się równie bogaty jak prezydencki zausznik Borys Bierezowski (uciekł do Wielkiej Brytanii przed Władimirem Putinem, który rozbił familię Jelcyna, by zrobić miejsce dla swojej). I tak 18-letni Maksim Nogotkow w 1995 r. zakłada swoją firmę Swiaznoj (do 2004 r. działała pod nazwą Maximus).

Początki były oczywiście typowo „szczękowe” – handlował czym popadło, choć miał słabość do nowoczesnej techniki. Obracał systemami audio, radiami samochodowymi oraz telefonami (na topie były wówczas modele typu baza plus przenośna słuchawka). Jednak na rynku zaczęły pojawiać się pierwsze komórki na każdą kieszeń (choć musiała być ona jeszcze wyjątkowo głęboka) i zdecydował się wejść w ten interes – postanowił zbudować ogólnokrajową sieć sprzedaży telefonów komórkowych (jak mówią Rosjanie – mobiłek). Był rok 2001 – wówczas podjął decyzję, że musi wziąć kredyty na rozwój, by firma nie była efemerydą nieustannie walczącą o przetrwanie, ale dała mu konkretne pieniądze. Oprócz doświadczenia dysponował już także odpowiednim wykształceniem, bo dwa lata wcześniej zdobył tytuł magistra zarządzania na działającej przy renomowanym uniwersytecie Plechanowa Moscow International Higher Business School. Efekty jego działań poczynionych w ciągu dekady budzą szacunek: pod szyldem Swiaznoj działa w Rosji już ponad 2,7 tys. punktów sprzedaży oraz 70 na Białorusi, a firma kontroluje 1/4 rynku sprzedaży telefonów komórkowych.

Tak okazały wynik, który dał mu nagrodę Przedsiębiorcy Roku, to nie tylko efekt talentu oraz pracowitości, lecz także umiejętności bycia twardym, walki o swoje, często na granicy prawa. Nie jest to wyłącznie cecha Rosji oraz jej nowych biznesmenów, bo sporo za uszami mają także najwięksi – np. Apple oskarża Microsoft o skopiowanie okienkowego interfejsu komputerowego, choć przecież sam podejrzanie mocno wzorował się na wynalazku Xeroksa.

Nogotkow potrafił na swoją korzyść wyzyskać współpracę z operatorem telefonii komórkowej Megafonem – kontrahent gwarantował mu reklamę, w zamian jego karty SIM miały być sprzedawane w sklepach Swiaznoj. Ale nic takiego nie miało miejsca. W 2006 roku udało mu się w podobny sposób pograć z LG. Sieć Rosjanina miała sprzedawać aparaty wyprodukowane przez koreański czebol, ten rozpoczął kampanię marketingową, ale okazało się, że firma Nogotkowa obniżyła ceny telefonów konkurencyjnych producentów – i zwabieni reklamami klienci wcale nie wybierali LG. Koreańczycy oskarżyli Rosjanina o bezprecedensowy dumping, ten odpowiadał oskarżeniami o kiepską jakość wykonania aparatów. Grożono sobie wzajemnie sądami, sprawa w końcu rozeszła się po kościach.

Jeden sukces oraz miliard dolarów majątku tylko zaostrzyły apetyt Nogotkowa. Dysponując tak gęstą siecią sprzedaży, dwa lata temu porozumiał się z bankiem Promtorgbank i stworzył własny, oczywiście pod nazwą Swiaznoj. Oferuje już podstawowe produkty finansowe, ale myśli o kolejnym kroku. – Sprzedaję komórki, mogę też sprzedawać kredyty: grzechem byłoby niewykorzystanie takiej okazji. Przecież przyszłością jest bankowość mobilna, tą drogą podąża cały świat – przekonuje Maksim Nogotkow.