Kantory internetowe nie są przez nikogo nadzorowane

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
20 września 2012, 03:32
waluty
waluty/ShutterStock
Prawo dewizowe precyzuje, jak ma wyglądać kantor, ale idącego już w setki milionów złotych obrotu walutą w sieci nie kontroluje nikt. Właściciele wirtualnych kantorów chcą regulacji - informuje "Puls Biznesu".

W 2011 roku internetowych platform do wymiany walut było siedem, dzisiaj - już kilkadziesiąt. Według bardzo przybliżonych szacunków, walutę w internecie kupuje około 150 tys. osób spłacających kredyty walutowe, czyli około 20-25 proc. zadłużonych we franku i w euro. Łącznie jest ich ponad 700 tys., zatem potencjał rynku jest niemały.

Skala biznesu robi się coraz większa i coraz więcej tradycyjnych kantorów albo przenosi się do internetu, albo buduje internetowe platformy do wymiany walut. Sprawa jest stosunkowo prosta, bo otwarcie takiej działalności nie wymaga zezwolenia. W przeciwieństwie do tradycyjnego kantoru, który trzeba zgłosić w NBP, internetowe platformy walutowe nie są przez nikogo nadzorowane.

Internetowi sprzedawcy walut na tyle rozwinęli działalność, że mają coraz silniejszą potrzebę uwierzytelnienia ze strony instytucji nadzorczych. "Sytuacja jest paradoksalna, bo zazwyczaj rynek broni się przed regulacjami. My ich chcemy" - mówi Paweł Kyć z Internetowykantor.pl.

>>> Czytaj też: Gdzie najkorzystniej wymienić obcą walutę?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: internet
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj