Trykozko: Co miastom po studentach?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 października 2012, 03:14
Martyna Trykozko, Forsal.pl. Fot. Wojciech Górski
Martyna Trykozko, Forsal.pl. Fot. Wojciech Górski/Forsal.pl
Duży procent studentów może być dla miasta powodem do dumy, ale niekoniecznie oznacza korzyści.

Dziś publikujemy materiał na temat danych Eurostatu, który pokazuje liczbę studentów w poszczególnych miastach Unii Europejskiej. Wynika z niego, że Polska to studencki raj – na 65 miast mających powyżej 150 studentów na 1000 mieszkańców aż 16 znajduje się w naszym kraju, a Warszawa jest w tym gronie jedną z czterech tylko stolic. Również polskie miasto zajęło w tym zestawieniu pozycję lidera. Rzeszów może się poszczycić największym zagęszczeniem studentów w całej Europie – co trzeci jego mieszkaniec poszerza swoje wykształcenie na uczelni wyższej.

Warto się jednak zastanowić, czy duży procent studentów wśród mieszkańców jest dla miasta czymś dobrym. Z jednej strony można to postrzegać jako efekt działania pewnych pozytywnych czynników, tj. szerokich możliwości edukacyjnych i młodego społeczeństwa. Można też spodziewać się pewnych dobrych konsekwencji wynikających z dużej ilości wykształconych mieszkańców. Jednak z drugiej strony społeczność, w której nawet jedną trzecią stanowią studenci, może mieć na miasto potencjalnie niszczący wpływ.

Studia finansowane są w dużej części z budżetu państwa, a spory odsetek osób uczących się albo nie pracuje w ogóle, albo pracuje na niepełny etat lub umowę o dzieło, w związku z czym odprowadza mały lub zerowy podatek dochodowy. Takie osoby nie dokładają się też zwykle do ubezpieczeń społecznych, podczas gdy państwowa edukacja zapewnia im opiekę zdrowotną.

Biorąc pod uwagę fakt, że w Polsce obserwujemy od jakiegoś czasu niebezpieczną bańkę edukacyjną, a absolwenci uczelni wyższych często pozostają przez bardzo długi czas bez pracy, pobierając od państwa kolejne pieniądze w postaci zasiłków dla bezrobotnych, trudno liczyć na to, że środki wydane na nich przez państwo szybko się zwrócą. Rynek pracy coraz częściej odrzuca osoby z wykształceniem wyższym na rzecz specjalistów i fachowców, których z kolei wśród ludzi młodych brakuje.

Nietrudno o takie wnioski jeśli porównać ilość studentów w danych miastach z ich sytuacją finansową i prestiżem – wśród miast o największym odsetku studentów rzuca się w oczy brak najbogatszych europejskich ośrodków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Tematy: edukacja
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj