Unia Europejska śni o jednej wielkiej euroarmii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 sierpnia 2013, 16:13
Kraje członkowskie w ubr. przeznaczyły na wojsko 194 mld euro
Kraje członkowskie w ubr. przeznaczyły na wojsko 194 mld euro Fabrizio Bensch/Reuters/Forum/Dziennik Gazeta Prawna
Na grudniowym szczycie UE ma przedstawić plan wzmocnienia wspólnej obrony. Niektórzy entuzjaści mówią nawet o wspólnej euroarmii.

Podczas grudniowego szczytu UE ma zostać przedstawiona mapa drogowa wspólnej polityki obrony i bezpieczeństwa. Komisja Europejska, która jest jej inicjatorem, będzie proponować zwiększenie wydatków na te cele i wsparcie przemysłu zbrojeniowego na Starym Kontynencie.

Bruksela może liczyć na wsparcie czołowych unijnych graczy, nie tylko tradycyjnie przychylnych podobnym pomysłom, jak np. Wielka Brytania, lecz także Niemiec, Francji, jak również państw wyszehradzkich. KE przygotowała już pierwsze założenia planu. Główne propozycje to zwiększenie wydatków na obronę, standaryzacja sprzętu wojskowego, bez której współpraca między członkami UE bywa utrudniona, i wzmocnienie przemysłu zbrojeniowego.

– To nie tylko zwiększenie zdolności obronnych Unii, lecz także szansa na wzrost PKB – przekonywał komisarz ds. przemysłu Antonio Tajani. UE chce też zwiększyć zakres koordynacji obrony państw członkowskich poprzez tzw. smart defence, czyli przejmowanie zadań wojskowych słabszych państw członkowskich przez silniejszych militarnie partnerów. Niektórzy entuzjaści mówią nawet o wspólnej euroarmii, ale na razie brzmi to jak pieśń przyszłości. Na początek sukcesem będzie, jeśli uda się przekonać państwa UE do przeznaczania na obronę zakładanych 2 proc. PKB. W 2012 r. jedynie Bułgaria, Francja, Grecja i Wielka Brytania osiągnęły ten cel.

>>> Czytaj też: Unia Europejska staje się suwerennym superpaństwem

Kraje członkowskie w ubiegłym roku przeznaczyły na cele wojskowe 194 mld euro. Szef KE José Manuel Barroso uważa, że to za mało, by Europa mogła się stać graczem liczącym się na arenie międzynarodowej. A takim – choćby przez to, że USA koncentrują się teraz głównie na Azji – stać się musi. I jako przykład podaje operację w Libii z 2011 r., którą – przynajmniej w początkowej fazie – przeprowadziły kraje europejskie z Francją na czele.

– Europa zdolna jest do skoordynowanego i szybkiego działania, ale jesteśmy też, czy tego chcemy, czy nie, w dużym stopniu zależni od USA – przekonywał niedawno w rozmowie z Magazynem DGP sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen, który ma być gościem specjalnym grudniowego szczytu. – To prowadzi do wniosku, że dla globalnego bezpieczeństwa potrzebne są silniejsze europejskie wsparcie oraz większe wydatki na armię. Silna polityka bezpieczeństwa i obrony Unii tylko zwiększy siłę NATO – dodawał.

>>> Czytaj też: Państwo niepodległe nie znaczy suwerenne

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj