Brytyjska gospodarka odżywa, notowania rządu idą w górę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 października 2013, 15:34
Brytyjska gospodarka przyspiesza
Brytyjska gospodarka przyspiesza/DGP
Coraz lepsze wyniki dają konserwatystom nadzieję na utrzymanie się u władzy.

Brytyjska gospodarka idzie w górę, a wraz z nią notowania rządu. Powody do zadowolenia ma zwłaszcza minister finansów George Osborne, któremu jeszcze niedawno zarzucano, że nadmiernym forsowaniem cięć wpycha kraj w recesję. Dziś to dzięki niemu konserwatyści mogą myśleć o utrzymaniu władzy po następnych wyborach.

W piątek urząd statystyczny ONS opublikuje dane o wzroście gospodarczym w III kw. Według prognoz wyniesie on 0,8 proc. PKB, co będzie oznaczało najlepszy kwartalny wynik, od kiedy w maju 2010 r. konserwatywno-liberalna koalicja objęła władzę. To zresztą jedna z kilku w ostatnim czasie pozytywnych danych. Wczoraj ONS podał, że deficyt budżetowy w pierwszej połowie bieżącego roku fiskalnego (kwiecień – wrzesień) był o 9 proc. mniejszy niż rok wcześniej, co daje nadzieję, że za cały rok wyniesie on 105 mld funtów, a nie 120 mld, które jeszcze w marcu zakładał sam Osborne. Wreszcie w połowie października Międzynarodowy Fundusz Walutowy podniósł – i to o połowę – prognozę tegorocznego wzrostu gospodarczego Wielkiej Brytanii. Ma on wynieść 1,4 proc. PKB, co będzie wynikiem lepszym od niemal wszystkich państw strefy euro.

>>> Czytaj też: Eurostat: Deficyt budżetowy krajów UE spadł, zadłużenie publiczne wzrosło w 2012 roku

To spore zaskoczenie dla ekonomistów, zresztą już nie pierwsze. Od początku kierowanego przez Osborne’a procesu uzdrawiania brytyjskiej gospodarki zachowuje się ona inaczej, niż wskazują ekonomiczne teorie. Zgodnie z nimi prowadzony przez Bank Anglii program skupowania obligacji (analogiczny do amerykańskiego quantitative easing) powinien spowodować odbicie gospodarki. Ale tak się nie stało. Dwudziestoprocentowy spadek wartości funta powinien doprowadzić do wzrostu eksportu. To jednak też nie nastąpiło. W przypadku poważnego kryzysu gospodarczego zwykle poważnie rośnie bezrobocie, a to prowadzi do poprawy wydajności pracy. Tymczasem bezrobocie zwiększyło się tylko nieznacznie (jego obecny poziom to 7,7 proc.), a wydajność pracy wciąż jest niższa niż przed kryzysem. Wreszcie według teorii ekonomicznych słaba gospodarka oznacza niską inflację. Ta jednak wynosi obecnie 2,7 proc., czyli jest wyższa nie tylko od inflacji w strefie euro, ale też sporo przekracza dwuprocentowy cel inflacyjny banku centralnego.

Oczywiście zdecydowana większość wyborców nie będzie się zastanawiać, czy uzdrowienie jest zgodne z teoriami, czy też nie. Z kolei dla konserwatystów ważniejsze jest to, że daje im szansę na utrzymanie się u władzy po 2015 r. Od wielu miesięcy przegrywają oni w sondażach z Partią Pracy, ale nadzieje na odwrócenie tego trendu nie są nieuzasadnione. W odpowiedzi na pytanie, kto lepiej zajmie się gospodarką, biją laburzystów zdecydowanie – w październikowym badaniu ośrodka YouGov na konserwatystów wskazało 38 proc., na opozycję – 23.

>>> Czytaj też: Ranking Instytutu Globalizacji: Polska na 31. miejscu przez spadek BIZ

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj