Wzrost cen, brak żywności i odpływ kapitału. Sankcje podkopują Rosję

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 sierpnia 2014, 18:16
Moskwa w Rosji
Moskwa w Rosji/Inne
Sankcje nałożone na Rosję przez Unię Europejską i USA powoli, ale już działają - ocenił na antenie Polskiego Radia Andrzej Załucki, były wiceminister spraw zagranicznych.

Widoczną oznaką, prócz ograniczonego eksportu, są podwyżki cen żywności, której zaczyna brakować.

Cały problem rolnictwa europejskiego polega na tym, że w dużych miastach 70 procent artykułów spożywczych jest importowanych, jeśli koncentrować się na Moskwie i Petersburgu. Inaczej to jest na prowincji. Ale praktycznie rzecz biorąc to społeczeństwo ma dostęp do ziemniaków i głównie oleju słonecznikowego, stwierdził Andrzej Załucki.

Dodał, że jest niedobór mleka i artykułów mlecznych, co - jak się mówi - będzie rekompensowane wzrostem produkcji własnej i wzrostem importu z krajów Wspólnoty Państw Niepodległych.

Co prawda ziemi w Rosji jest dużo, ale brakuje nawozów, nowoczesnych środków ochrony roślin, składów, chłodni. Infrastruktura jest bardzo mizerna. Dodatkowo rosyjskie firmy muszą spłacać zaciągnięte wcześniej kredyty - podkreślił Andrzej Załucki.

Były wiceszef MSZ zwrócił uwagę, że rosyjskie duże korporacje są zadłużone na Zachodzie. Ocenia się, że na 600 a nawet 700 miliardów dolarów, a okres spłacania przychodzi w tej chwili. Oni nie mają dostępu do nowych kredytów, a jeśli będą mieli, to będą już mieli po innych cenach - mówił gość Polskiego Radia 24. Na ten rok przychodzą poważne spłaty. To już odczuwają duże zakłady pracy - zaznaczył Andrzej Załucki.

Embargo wpływa również na spadek wartości rubla. Równocześnie temu towarzyszy wypływ kapitału z Rosji. Rokiem szczytu, kiedy uciekał kapitał, był rok 2008 czy 2009, w granicach 130 miliardów w roku, przypomniał były wiceminister. W latach ubiegłych, w 2012 i 2013 to był rząd 65 - 68 miliardów. Ale w tym roku, do półrocza dochodził ten odpływ w granicach do 100 miliardów.

Żeby sprostać wymaganiom gospodarczym, Rosja powinna rozwijać się w tempie minimum 5 procent rocznie. W tym roku wzrost będzie na zerowym poziomie, ocenia Andrzej Załucki. 

>>> Polecamy: Kto zarobi na rosyjskim embargu? Europa straci, świat zyska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Ukraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj