Polska staje się lotniczą potęgą? Szkolą się u nas piloci z USA

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
30 września 2014, 07:38
Mamy mniej samolotów wojskowych, ale piloci latają więcej. Coraz mniej oficerów szkoli się w Stanach Zjednoczonych. Teraz to Amerykanie przylatują do Polski. O zmianach w polskim lotnictwie czytamy w "Naszym Dzienniku".

Polska armia promuje około 60 pilotów rocznie. Ich liczba obecnie się zwiększa, bo do rezerwy odchodzi ich co roku od 20 do 30. Polska wypada na tym tle lepiej niż wiele państw zachodnich, w tym Wielka Brytania i Niemcy, gdzie brakuje pilotów.

Jednocześnie zmniejszyła się liczba samolotów, więc system szkolenia musi być intensywniejszy. Dlatego też zwiększa się nalot w poszczególnych maszynach. W 1996 roku średnio statek powietrzny latał 56 godzin, a w 2013 roku 156 godzin.

>>> Czytaj też: Międzynarodowa wojna w Donbasie. Polacy walczą po stronie Rosji

Pewna bolączką dla wojska jest sprawność sprzętu. Celem ma być osiągnięcie poziomu 70 procent, to znaczy, żeby 70 procent posiadanych statków powietrznych było gotowych do lotu. Obecnie wskaźnik ten dla F-16 wynosi 75 procent, ale już dla MiG-29 tylko 65 procent.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj