Niemcy, Francja i Włochy bronią minimalnej płacy dla kierowców

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 marca 2015, 08:38
ciężarówka
ciężarówka/ShutterStock
Niemcy będą broniły minimalnej płacy w transporcie. Tak wynika z wyjaśnień, które Berlin przysłał do Komisji Europejskiej. Pomysł podchwyciła Francja i też chce podnieść stawki. Do tej grupy mogą dołączyć Włochy.

Stosowanie przepisów o płacy minimalnej wobec zagranicznych kierowców ciężarówek niepokoi polskich przewoźników. Przeciwko tym regulacjom zaprotestowało już 13 unijnych krajów.

Komisja Europejska nie komentuje wyjaśnień, które przysłał rząd w Berlinie, ale nieoficjalnie urzędnicy informują, że Niemcy bronią decyzji o podniesieniu płacy minimalnej. Uważają, że jej stosowanie zarówno w transporcie jak i kabotażu jest zgodne z unijnym prawem. A Komisja wysyła różne sygnały - z jednej strony podkreśla, że popiera ideę płacy minimalnej, z drugiej - że musi bronić zasad jednolitego rynku. Bruksela liczyła jeszcze na to, że Niemcy sami wycofają się z przepisów dotyczących najmniejszego wynagrodzenia w tranzycie, ale przysłane wyjaśnienia z Berlina raczej tego nie sugerują.

A polskim przewoźnikom kłody pod nogi rzuca także Francja, która chce zastosować podobne rozwiązania co Niemcy. Pomysł spodobał się też we Włoszech, gdzie krajowi przewoźnicy narzekają na silną konkurencję firm z Europy Środkowo-Wschodniej. Padła propozycja, by wprowadzić na szczeblu unijnym płacę minimalną dla kierowców i stworzyć agencję, która nadzorowałaby przestrzeganie praw socjalnych.

Trumna dla branży

Stosowanie przepisów o płacy minimalnej wobec kierowców przez Niemcy, Francję, a najprawdopodobniej i Włochy może być gwoździem do trumny branży - alarmują polscy przewoźnicy.

Właściciel firmy transportowej spod Siedlec Waldemar Jaszczur powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że wkrótce sektor, w którym jesteśmy europejskim liderem może bardzo szybko się skurczyć. To oznacza sprzedaż samochodów i redukcje etatów.

Zdaniem Waldemara Jaszczura, polski rząd zbyt szybko odtrąbił sukces po rozmowach polskich i niemieckich ministrów pracy oraz infrastruktury. Zauważył, że nawet zawieszenie przepisów o płacy minimalnej wobec kierowców jadących przez Niemcy tranzytem nie jest rozwiązaniem. Zauważył, że tylko co piąty polski tir przejeżdża przez Niemcy tranzytem. - Cały czas polscy przewoźnicy bazowali na ładunkach do Niemiec i z Niemiec - podkreślił rozmówca IAR. Tymczasem na ten temat przedstawiciele polskiego rządu - zdaniem Waldemara Jaszczura - w ogóle nie rozmawiali ze swoimi niemieckimi odpowiednikami.

Według nowych przepisów o płacy minimalnej, polscy przewoźnicy są zobowiązani płacić 8,5 euro za godzinę kierowcom, którzy jeżdżą do Niemiec oraz 9,6 euro tym, którzy jeżdżą do Francji. Tymczasem średnia stawka godzinowa dla polskich kierowców wynosi 12 złotych. Przewoźnicy narzekają również, że nowe regulację narzucają sporządzanie szczegółowych informacji o godzinie wjazdu, wyjazdu i przebiegu pracy na terenie Niemiec czy Francji, w dodatku w tamtych językach.

Polska jest liderem drogowych przewozów towarowych w Europie. Flota naszych przewoźników liczy ponad 150 tysięcy aut.

>>> Polecamy: Niskie podatki i atrakcyjne ceny. Polski kapitał uderza na Rumunię i Bułgarię

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj