Ponadto zajęcie tracą sprzedawcy małych sklepów, które upadają, ponieważ nie wytrzymują konkurencji z rozrastającymi się sieciami tanich dyskontów.

Na drugim miejscu w tym rankingu są ślusarze. Mają oni problem ze znalezieniem etatu często dlatego, że szkoła nie wyposażyła ich w specjalistyczne umiejętności, których oczekują pracodawcy. Ponadto nie są oni skłonni do podążania za pracą do tych miejscowości, w których ona jest, po tym jak stracą zatrudnienie. Takie same przyczyny wysokiego bezrobocia są także wśród m.in. mechaników.

Natomiast robotnicy budowlani i murarze rejestrują się w pośredniakach często z innego powodu. Duża ich część pracuje w szarej strefie gospodarki – na przykład przy budowie prywatnych domów wznoszonych najczęściej w systemie gospodarczym, w którym na ogół nie ma umów o pracę. Ci, którzy zarabiają w ten sposób, rejestrują się w urzędach pracy tylko po to, aby uzyskać bezpłatny dostęp do publicznej służby zdrowia. Podobnie postępują m.in. szwaczki.

Za to o prawdziwej pladze bezrobocia można mówić w przypadku ciągle kształconych techników ekonomistów. W końcu ubiegłego roku w rejestrach bezrobotnych było ich prawie 33 tys. W tym czasie pośredniaki miały dla nich w całym kraju tylko jedną ofertę zatrudnienia.

To dlatego, że rynek jest bardzo nasycony pracownikami z takimi kwalifikacjami.

Pracy nie mają także ekonomiści z wyższym wykształceniem – w rankingu ok. 2 tys. zawodów i specjalności zajmują oni 20. miejsce pod względem liczby bezrobotnych.

>>> Czytaj też: Wysyp wolnych etatów na polskim rynku. Nasza gospodarka rośnie w siłę