„Niech pada, a ja wpadam w poślizg sławy. Zaliczam spadek razem z indeksem Dow Jones” – tak Shawn Carter, szerzej znany jako Jay Z, rapował w jednym ze swoich największych hitów, czyli „Umbrella”. Ale ten raper, będący równocześnie też bardzo sprawnym biznesmenem, swoją ostatnią inwestycją raczej planuje giełdę podbić, niż zaliczać spadki.

Na początku tego roku należąca do Jaya Z firma Roc Nation złożyła szwedzkiej firmie Aspiro ofertę kupna wraz z należącymi do niego serwisami streamingowymi Tidal WiMP. Tidal, który ruszył jesienią ubiegłego roku, działał do tej pory wyłącznie w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. WiMP, który miał dłuższą historię, bo pojawił się w 2010 r., a korzystali z niego Polacy, Niemcy, Szwedzi, Duńczycy i Norwegowie. Jednak oba serwisy nie cieszyły się oszałamiającą popularnością. Powód: niemal cały rynek muzycznego streamingu opanował jeden serwis, także szwedzki Spotify.

Ten serwis dający użytkownikom dostęp do milionów utworów nadawanych w strumieniu (streamingu) do odsłuchiwania na smartfonach, tabletach i komputerach pozwolił na słuchanie muzyki z ogromnego wyboru wytwórni płytowych, zarówno tych wielkich, jak i tych bardziej niezależnych.

Serwis nie tylko podbił serca słuchaczy z całego świata (dziś korzysta z niego ponad 60 mln osób), ale także niewątpliwie przyczynił się do ograniczenia piractwa. Dzięki steramingowi zaczęły się też poprawiać wyniki finansowe koncernów muzycznych. Spotify wypłaciło w 2014 r. miliard dolarów właścicielom praw, a serwisy streamingowe w wielu krajach (także w Polsce) były główną przyczyną dodatniego salda rynku fonograficznego, ale i tak muzycy nie pałają do niego miłością. Wręcz przeciwnie. Ten serwis jest tak skonstruowany, że wcale nie zachęca swoich użytkowników do płacenia. Tylko niecałe 15 mln osób wykupiło płatne abonamenty, reszta woli wersje bezpłatne, w których w zamian odsłuchują reklamy. Summa summarum Spotify przynosi twórcom najmniejsze dochody za pojedyncze odtworzenie pośród wszystkich serwisów streamingowych.

>>> Czytaj też: Muzyka na żądanie niezwykle pożądana. Gwałtownie rośnie sprzedaż muzyki w internecie

Stąd właśnie decyzja jednej z największych obecnie gwiazd pop Taylor Swift o całkowitym wycofaniu swoich utworów z tej platformy. Stąd też decyzja Jaya Z, by zainwestować w największą konkurencję tego serwisu.

Szwedzi z Aspiro na początku tego roku przyjęli opiewającą na 56,2 mln dol. ofertę i w marcu firma oficjalnie weszła do grupy Roc Nation. Jedną z pierwszych decyzji było skasowanie WiMP i postawienie w całości na Tidal. Nowy serwis z miejsca zyskał ogromne marketingowe wsparcie. Oficjalnie lansują go nie tylko równie wpływowa jak mąż Beyonce, ale także Rihanna, Madonna, Kanye West, Coldplay, Alicia Keys, Calvin Harris i kilkunastu innych gwiazdorów.

Zachwalają Tidal, który ma słuchaczy przyciągnąć potężną biblioteką utworów, znakomitą jakością dźwięku (aż 75 tys. klipów jest już w jakości HD) i playlistami układanymi przez profesjonalnych edytorów i doświadczonych dziennikarzy muzycznych.

Na pewno przebicie szwedzkiego potentata nie będzie proste. Jeżeli jednak Carterowi się to uda, jego imperium, które opiera się nie tylko na produkcji muzyki (w jego skład wchodzi sieć barów i klubów, produkcja kosmetyków, ubrań, ekskluzywnych zegarków, a nawet szampana), rozrośnie się do takich rozmiarów, że na pewno znajdzie się na tegorocznej liście Forbes 400 prezentującej najbogatszych Amerykanów.