Tak twierdzi tak prezes TVP Juliusz Braun. I apeluje do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o zwiększenie puli środków, które w 2016 r. powinni otrzymać.

Chodzi o uchwałę KRRiT w sprawie podziału środków abonamentowych na 2016 r. Wynika z niej, że TVP dostanie mniej pieniędzy niż w 2014 oraz 2015 r. „Zarząd Telewizji Polskiej z zaskoczeniem przyjął informację dotyczącą niskiej kwoty środków abonamentowych przydzielonej Spółce na prowadzenie działalności misyjnej w 2016 r.” – czytamy w oświadczeniu TVP.

Juliusz Braun zwrócił się 6 lipca do przewodniczącego KRRiT Jana Dworaka o zmianę proporcji podziału wpływów abonamentowych pomiędzy TVP a Polskie Radio i regionalne spółki radiowe na korzyść telewizji publicznej.

>>> Czytaj też: Braun: Ludzie chcą od TVP i prowadzenia misji i zarabiania

– Nie widzę powodu, aby tak się stało – mówi wprost prof. Wiesław Godzic, medioznawca z SWPS. Uważa, że władze telewizji prezentują poglądy, które były uzasadnione kilkanaście lat temu, ale dziś są anachronizmem.

– Ludzie w TVP żyją w przeświadczeniu, że to telewizja publiczna wypełnia misję informacyjną, edukacyjną i z tego powodu powinna otrzymywać więcej pieniędzy niż rozgłośnie radiowe. A to nieprawda – przekonuje Godzic. Ludzie coraz częściej sięgają do internetu. A jeśli już oceniać, kto powinien dostać więcej środków, to – biorąc pod uwagę misyjność – na znacznie więcej, nawet kosztem telewizji, zasługują regionalne spółki radiowe.

Innego zdania jest prezes Braun. – Zmiana proporcji podziału środków na niekorzyść Telewizji Polskiej jest decyzją trudną do zrozumienia, zwłaszcza w kontekście obsługi w przyszłym roku dodatkowych, bardzo kosztochłonnych wydarzeń o charakterze ściśle misyjnym – wskazuje. Chodzi głównie o Światowe Dni Młodzieży w Polsce z udziałem papieża Franciszka, Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro, obchody 1050. rocznicy chrztu Polski oraz imprezy związane z pełnieniem przez Wrocław funkcji Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

– Wydawało się, że tak spektakularne wydarzenie jak Światowe Dni Młodzieży będzie szansą na promocję Polski na arenie międzynarodowej – argumentuje Braun. A jak podkreśla, jeśli TVP w przyszłym roku otrzyma zaledwie 335 mln zł, może się okazać, że pieniędzy nie wystarczy na to, aby transmisja była wysokiej jakości. – Przeprowadzenie kompleksowej obsługi tego wydarzenia, relacjonowanego na całym świecie w oparciu o transmisje przygotowywane przez TVP, stałoby się wizytówką naszego kraju – przekonuje Braun.

W oświadczeniu TVP stoi także, że „równowaga finansowa Spółki, osiągnięta w wyniku prowadzonej z ogromnym wysiłkiem restrukturyzacji, może zostać ponownie zachwiana w wyniku opieszałości władz w zakresie zapewnienia stabilnego finansowania mediów publicznych oraz – co w opisanych okolicznościach szczególnie jest niezrozumiałe – nieadekwatnego do obiektywnych uwarunkowań podziału środków abonamentowych”.

Co ciekawe, wszyscy są zgodni co do tego, że problemom winny jest absolutnie niewydolny system poboru opłat abonamentowych. Jak przekonywał posłów na niedawno zakończonym posiedzeniu Sejmu przewodniczący KRRiT Jan Dworak, media publiczne powinny otrzymywać co najmniej 2,8 mld zł rocznie na działalność, czyli mniej więcej cztery razy więcej niż obecnie.

Do tego potrzebny byłby nowy model poboru. Jedną z eksperckich propozycji jest to, aby opłata abonamentowa przypominała podatek i była pobierana w niewielkiej kwocie od wszystkich dorosłych Polaków, którzy nie podlegaliby zwolnieniu (ustawodawca mógłby przesądzić, że opłaty nie wnoszą np. emeryci).

– Na pewno temat ten nie zostanie podjęty przed końcem kadencji. To byłoby polityczne samobójstwo. Abonament RTV wzbudza w społeczeństwie ogrom negatywnych emocji. Ale plan jest taki, aby na początku następnej kadencji zmierzyć się z tą kwestią – zdradza jeden z polityków PO blisko związany z premier Kopacz.

>>> Polecamy: Niebezpieczny model zatrudniania dziennikarzy. NIK krytycznie o produkcji zewnętrznej w TVP