Pierwsze z ujawnionych wczoraj nagrań dotyczy rozmowy między Janem Kulczykiem i lobbystą Piotrem Wawrzynowiczem. Obaj mówili o potencjalnych oferentach chętnych na zakup Ciechu, w tym m.in. Michale Sołowowie, prezesie Synthosu, i Zdenku Bakali, jednym z najbogatszych Czechów. Mowa była także o cenach za akcję Ciechu – rozważano różne warianty.

– Trzeba ustalić, ile dywidendy. Ja ci powiem taką rzecz, ile jest podniesienie... Jak to wygląda na przykład podniesienia o złotówkę. Ile to zrobi? – pytał Jan Kulczyk. Piotr Wawrzynowicz odpowiadał: – Jeśli było podniesienia o 50 gr, to było niecałe 17 mln, czyli złotówka zmienia o 34 mln.

W rozmowie Kulczyk–Wawrzynowicz wspominają również o Andrzeju. Najpewniej chodzi o Andrzeja Klesyka, prezesa firmy PZU, której spółka zależna odsprzedała w wezwaniu ogłoszonym przez KI Chemistry akcje Ciechu po 31 zł.

W drugiej rozmowie mowa jest o bliżej nieokreślonym kierowniku, który może dużo załatwić. Zdaniem dziennikarza Cezarego Gmyza chodzi o Donalda Tuska. Wawrzynowicz opowiada o przełamywaniu lodów, które mają doprowadzić do ocieplenia stosunków na linii biznesmen–szef rządu.

W trzeciej rozmowie Kulczyk mówi o swoich planach biznesowych („Chciałbym kupić m.in. EON”). Dalej jest zapis ze spotkania Kwiatkowski–Kulczyk. Obaj panowie rozmawiają 10 czerwca, tuż po tym, jak Sejm zdecydował, że nie uchyli immunitetu Mariuszowi Kamińskiemu. Mowa jest m.in. o tym, że „jest zielone światło na prywatyzację Ciechu”, choć analitycy finansowi przekonywali, że cena jest nieatrakcyjna. – Donald i wszyscy zobaczyli, że z tego tytułu nie będzie jatki – deklaruje Kulczyk.

Szef NIK wspomina też o usunięciu z kodeksu spółek handlowych artykułu o działaniu na szkodę własnej spółki. Deklaruje, że w transakcji z Ciechem wszystko było w porządku. Gmyz w TV Republika podkreśla, że NIK jest instytucją, która ma badać prawidłowość transakcji prywatyzacyjnych, takich jak Ciech, tymczasem szef izby zanim taka kontrola została przeprowadzona, już deklaruje, że nie ma tu problemów.

Dlaczego taśmy publikowane są właśnie teraz, na trzy dni przed wyborami parlamentarnymi? – Naszym zdaniem to dość szokujący materiał – komentował wczoraj Cezary Gmyz. – Rozmowy te dotyczą prywatyzacji spółki energetycznej Ciech, którą kupił Jan Kulczyk. Wybraliśmy je dlatego, że CBA weszło w ubiegłym tygodniu do budynku Giełdy Papierów Wartościowych właśnie w związku z tą sprawą – dodawał. Agenci CBA przesłuchali wówczas Pawła Tamborskiego, dziś szefa GPW, a wcześniej wiceministra skarbu odpowiedzialnego za prywatyzację Ciechu. Skonfiskowali też twarde dyski z jego komputerów.

W kwietniu 2015 r. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie wszczęła śledztwo dotyczące nieprawidłowości przy prywatyzacji spółki Ciech, do której doszło w połowie 2014 r. (badane jest potencjalne przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi Skarbu Państwa, korupcji i prania pieniędzy). Wiceminister skarbu Wojciech Kowalczyk w lutym zapewniał, że proces sprzedaży akcji Ministerstwo Skarbu Państwa przeprowadziło zgodnie z przepisami i procedurami wewnętrznymi.

W wydziale ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji warszawskiej PA od lutego 2014 r. prowadzone było postępowanie sprawdzające z zawiadomienia posłów Solidarnej Polski. Wniosek został skierowany po doniesieniach mediów, że Skarb Państwa mógł sprzedać w niekorzystny sposób akcje spółki Ciech, narażając się na utratę kilkudziesięciu miliardów złotych. O kontrowersjach wokół sprzedaży akcji Ciech SA informowała także telewizja Republika, która dotarła do informacji z wewnętrznej bazy CBA – systemu meldunków operacyjnych.

Jeden z meldunków CBA dotyczył zakulisowych negocjacji w tej sprawie z wiceministrem Skarbu Państwa Rafałem Baniakiem. Wiceminister w komunikacie zaprzeczył zarzutom korupcyjnym. Informacje na temat nadużyć dementował również Ciech.

>>> Czytaj też: Przecież nie byłoby tych następnych afer". Ujawniono kolejne nagrania z udziałem Jana Kulczyka