Teoretycznie do 16 listopada kraje członkowskie Unii Europejskiej powinny zadeklarować, jak duże grupy imigrantów mogą przyjąć w najbliższym czasie. Jednak czeski minister spraw wewnętrznych Milan Chovanec nie tylko nie ma zamiaru podawać tej liczby, ale w ogóle nie przyjmie żadnych uchodźców. Jak powiedział, w tym roku w ramach relokacji Czechy nie są na razie przygotowane na przyjęcie kogokolwiek, dlatego że nie działają tzw. hotspoty, czyli punkty rejestracji imigrantów.

Jednocześnie Chovanec dodał, że jego wysłannicy w Grecji i we Włoszech informują, iż stan przygotowań jest żałosny, a system w ogóle nie działa. Chodzi przede wszystkim o brak punktów rejestracyjnych, w których zbierane byłyby podstawowe informacje dotyczące imigrantów, którzy później mieliby być przenoszeni do innych krajów Unii Europejskiej.

Podobną deklarację złożył słowacki minister spraw wewnętrznych Robert Kaliniak, który od wielu tygodni ostrzegał, że Słowacja nie ma zamiaru realizować ustaleń dotyczących mechanizmu obowiązkowego rozdzielania imigrantów między wszystkie kraje Unii.

>>> Polecamy: Będzie nowe państwo w Europie? Parlament Katalonii przyjął rezolucję o secesji od Hiszpanii